logo

Czechy: Prezydent chce pełnego wyjaśnienia wydarzeń w Vrbieticach

Niedziela, 25 kwietnia 2021 (17:45)
Aktualizacja: Niedziela, 25 kwietnia 2021 (18:12)

Prezydent Czech Milosz Zeman dzisiaj po raz pierwszy wypowiedział się publicznie ws. uzasadnionych podejrzeń o to, że w 2014 r. za wybuchem w składzie amunicji we Vrbieticach stali rosyjscy agenci. 

– Jeśli udział rosyjskich agentów w eksplozji zostanie potwierdzony, to Federacja Rosyjska powinna zapłacić za akt terroryzmu, na przykład poprzez wykluczenie firmy Rosatom w przetargu na budowę nowego bloku elektrowni jądrowej Dukovany – powiedział prezydent.

Podkreślił, że ma pełne zaufanie do czeskiej policji i Prokuratury Generalnej, które prowadzą śledztwo. 

Prezydent poinformował, że śledczy pracują nad dwiema wersjami dochodzenia.

– Pierwsza, czyli początkowa [mówiąca o tym], że do wybuchu doszło w wyniku nieprofesjonalnego obchodzenia się z materiałami wybuchowymi, a druga – że było to działanie obcego wywiadu. Obie te wersje traktuję poważnie i chciałbym, aby zostały one dokładnie zbadane – stwierdził Zeman.

Czeski prezydent powiedział również, że w ciągu sześciu lat od wybuchu, w którym zginęły dwie osoby i doszło do znacznych strat materialnych, w żadnym z dorocznych raportów Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS) nie znalazły się żadne dowody ani zeznania potwierdzające, że rosyjscy agenci byli w magazynach we Vrbieticach.

– Nie wynika z tego jednak, że podejrzenia o ich zaangażowaniu są nieprawdziwe – stwierdził Zeman w wystąpieniu telewizyjnym.

Nie skomentował wydarzeń, które nastąpiły w ciągu minionego tygodnia: wydalenia 18 pracowników z ambasady Rosji w Pradze i 20 czeskich dyplomatów z Moskwy. Nie odniósł się także do wyrównania liczby dyplomatów w obu placówkach: do 7 pracowników dyplomatycznych, 25 pracowników administracyjnych oraz 19 lokalnych pracowników.

Milosz Zeman uchodzi za najbardziej prorosyjskiego najwyższego przedstawiciela czeskiego państwa. Wspiera udział rosyjskiego Rosatomu w budowie nowego bloku w elektrowni jądrowej w Dukovanach oraz stosowanie rosyjskiej szczepionki firmy Sputnik V, nawet bez zgody Europejskiej Agencji Leków (EMA). 

AB, PAP