logo

Burmistrz Zgorzelca o zamknięciu kopalni „Turów”

Czwartek, 23 września 2021 (08:28)
Aktualizacja: Czwartek, 23 września 2021 (09:12)

Widmo zamknięcia kopalni „Turów” z dnia na dzień jest dla nas przerażające, ponieważ z pracą w kompleksie elektrowni i kopalni związanych jest około 8 tys. osób z naszego regionu – powiedział burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz.

Trybunał Sprawiedliwości UE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni „Turów”.

Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę do TSUE przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni węgla brunatnego „Turów” wraz z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia.

W maju TSUE nakazał Polsce wstrzymać wydobycie do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy. Gdy Polska nie zastosowała się do decyzji, Czechy wystąpiły o nałożenie na nią kary. Domagały się 5 mln euro kary dziennie.

Burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz podkreślił, że konflikt wokół kopalni „Turów” jest dla samorządowców z regionu „niezmiernie trudną sytuacją”. – Niepewność co do losów kopalni powoduje wzrost napięć między sporą częścią mieszkańców Zgorzelca a naszymi sąsiadami. Mieszkamy w takim miejscu, gdzie takie napięcia są nam niepotrzebne i to jest problem dla naszego regionu – wskazał Gronicz.

Druga kwestia, o której mówił burmistrz, dotyczy przyszłości kompleksu kopalni i elektrowni „Turów”. – Chcielibyśmy na ten temat rozmawiać i znać perspektywy, ponieważ – bez względu na poglądy polityczne i przekonania – wszyscy się zgadzamy, że nagłe zamknięcie kopalni dla naszego regionu to byłby wielki dramat – podkreślił Gronicz.

Burmistrz zaznaczył, że niedawno toczyły się rozmowy na temat Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. – Bardzo nam zależało, żeby pozyskać pieniądze, ale data zamknięcia kopalni musiałaby być wyznaczona na 2030 r., a nasz rząd mówi o roku 2044. I dlatego tych pieniędzy siłą rzeczy nie dostaliśmy – akcentował burmistrz.

Dodał, że samorządowcy z regionu przyjęli jako pewnik, że kopalnia będzie funkcjonowała do 2044 r. – Widmo zamknięcia kopalni z dnia na dzień jest dla nas przerażające – mówił. Zauważył, że nie chodzi tu tylko o podatki, ale o to, że w kompleksie kopalni i elektrowni „Turów” bezpośrednio bądź pośrednio pracuje około 8 tys. osób. – Ta grupa ludzi jest niepewna swoje przyszłości – zwrócił uwagę Gronicz.

AB, PAP