Prof. Czarnek (PiS): Obniżka składki zdrowotnej prowadzi do prywatyzacji służby zdrowia
„Obniżenie składki zdrowotnej daje oszczędności dobrze zarabiającym przedsiębiorcom, ale kosztem NFZ, co prowadzi do prywatyzacji służby zdrowia”
– mówił w Lublinie prof. Przemysław Czarek,
poseł PiS.
Wprowadzenie zmian w podstawach wymiaru składki zdrowotnej dla przedsiębiorców zakłada nowelizacja ustawy uchwalona w miniony piątek przez Sejm. Według niej do pewnego poziomu składka byłaby ryczałtowa,
a od nadwyżki dochodów – procentowa. Przepisy mają zacząć obowiązywać od początku 2026 r., a zmiana ma kosztować budżet państwa 4,6 mld zł. Nowelą zajmie
się teraz Senat.
„Nasi senatorowie będą składali kolejne poprawki do tej ustawy w Senacie” – wskazał prof. Przemysław Czarnek
na konferencji prasowej dzisiaj w Lublinie, gdzie wraz innymi posłami krytykował uchwalone przepisy.
Jak tłumaczył, według nowych zasad np. „pan mecenas zarabiający dwadzieścia kilka tysięcy złotych” zaoszczędzi na składce zdrowotnej nawet do 2 tys. zł miesięcznie,
„a pani fryzjerka, która zarabia 5-6 tys. zł, będzie miała oszczędność kilkadziesiąt do 100 zł”. A wszystko to,
jego zdaniem, odbywać się będzie kosztem Narodowego Funduszu Zdrowia, który już teraz ma trudności, choćby
z zapłatą za nadwykonania.
„Nie ma żadnej potrzeby, żeby ktoś, kto zarabia dwadzieścia kilka czy pięćdziesiąt kilka tysięcy złotych, miał mieć oszczędności na składce zdrowotnej, w sytuacji kiedy szpitale borykają się z największymi trudnościami
od lat” – zaznaczył prof. Przemysław Czarnek.
Jego zdaniem mimo zapewnień rządu nie będzie
w budżecie państwa pieniędzy na zrekompensowanie
NFZ blisko 5 mld zł strat przez uchwalone zmiany,
co doprowadzać będzie do upadku kolejne szpitale,
aby „potem można je było prywatyzować”. „Są dwie możliwości, albo ktoś zgłupiał i rzeczywiście tego nie przeliczył, albo – i stawiam na to drugie, bo jednak nie oskarżamy naszych kolegów z PSL i PO, że wszyscy zgłupieli – po prostu nieświadomie realizują czyjś
plan prywatyzacji służby zdrowia” – zwrócił uwagę
prof. Przemysław Czarnek.
APW, PAP

