Pożar nad Biebrzą
Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Augustowie (Podlaskie) policja zbiera i zabezpiecza dowody jeszcze przed formalnym wszczęciem śledztwa
w sprawie pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym.
Akcja gaśnicza z udziałem strażaków i innych służb trwa
od niedzieli, pożar obejmuje ok. 450 ha terenów parkowych.
Pożar wybuchł w niedzielę na styku powiatów augustowskiego i monieckiego, jak podawali strażacy,
w okolicach wsi Kopytkowo (gmina Sztabin, powiat augustowski).
Akcja w trudno dostępnym, bagnistym terenie wciąż trwa, bierze w niej udział kilkuset strażaków zawodowych i OSP, w tym grupy specjalistyczne do gaszenia pożarów lasów bez użycia pojazdów, wspieranych też przez żołnierzy WOT, służby leśne i parkowe, policję.
Zrzutów wody (to łącznie setki tysięcy litrów) dokonują śmigłowce i samolot Lasów Państwowych oraz śmigłowiec policyjny.
Przyczyna pożaru nie jest znana. „Na tym etapie dalecy jesteśmy od spekulowania, co było bezpośrednią przyczyną. Z pewnością czynności już po pożarze,
podjęte przez biegłych z zakresu pożarnictwa, ale i przez ekspertów policyjnych ustalą, co było przyczyną tego pożaru” – podkreśli w poniedziałek w rozmowie
z dziennikarzami rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński.
Wstępnie zakładany kierunek śledztwa to sprowadzenie pożaru (lub bezpośredniego niebezpieczeństwa jego wystąpienia) jako zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, prawdopodobnie w połączeniu z kwalifikacją prawną,
która mówi o zniszczeniach w świecie roślinnym lub zwierzęcym, bo pożar obejmuje tereny chronione.
To największy tej wiosny pożar suchych trzcinowisk i łąk nad Biebrzą. Trzy tygodnie temu strażacy gasili tam pożar, który objął 90 ha terenów chronionych, przed tygodniem kolejny, gdy spłonęło 8-9 ha.
Biebrzański Park Narodowym jest największy w Polsce. Pięć lat temu miał tam miejsce największy pożar w jego historii, spłonęło prawie 5,3 tys. ha bagiennych łąk
i terenów leśnych.
AB, PAP

