logo

Przydacz: Z ubolewaniem przyjmuję, że Sikorski publikuje korespondencję kierowaną do prezydenta

Środa, 3 grudnia 2025 (21:03)
Aktualizacja: Czwartek, 4 grudnia 2025 (08:41)

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ocenił, że wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski publikując korespondencję skierowaną do prezydenta, chce eskalacji konfliktu. Według niego, część proponowanych kandydatów na ambasadorów to polityczni koledzy Sikorskiego.

Radosław Sikorski powiedział dzisiaj w Brukseli, że mimo prowadzonych rozmów prezydent Karol Nawrocki nadal nie podpisał 40 nominacji ambasadorskich przedłożonych mu przez ministerstwo, w tym nominacji Jacka Najdera na ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych. Dzień wcześniej Sikorski opublikował skan wystosowanego w październiku listu do prezydenta Karola Nawrockiego, w którym deklaruje chęć rozwiązania problemu dotyczącego powołania ambasadorów. Szef MSZ wyraził gotowość do rozmów szczególnie na temat Bogdana Klicha; zgodnie z jego propozycją na stanowisku ambasadora w USA Klicha mógłby zastąpić Jacek Najder.

Przydacz pytany w środę przez dziennikarzy w Ostrzyhomiu, dlaczego prezydent nie odpowiedział na pismo od szefa MSZ, odparł, że z ubolewaniem musi przyjąć fakt publikacji korespondencji kierowanej do prezydenta przez ministra Sikorskiego.

– Nie wiem, jacy doradcy doradzają panu ministrowi eskalowanie konfliktu z prezydentem i publikowanie korespondencji. Nie świadczy to najlepiej o profesjonalizmie pana Sikorskiego, raczej o chęci zaogniania konfliktu z prezydentem – ocenił szef BPM.

Według niego, Sikorskiemu brakuje zdolności dyplomatycznych nie tylko w tej sprawie.

– Nie potrafił dogadać się z prezydentem Andrzejem Dudą, nie potrafił dogadać się z ministrem Mieszko Pawlakiem, z ministrem Wojciechem Kolarskim, teraz ze mną i z prezydentem Karolem Nawrockim – zaznaczył Marcin Przydacz.

– Widać ewidentnie, że nie jest to człowiek skory do kompromisu. Każda kolejna osoba, z którą powinien negocjować z jakiegoś powodu nie pasuje mu do negocjacji i próbuje wymuszać zmianę ambasadorów na rzecz swoich kolegów – dodał prezydencki minister.

Jak zaznaczył, część kandydatur na ambasadorów, które proponuje szef MSZ, to są „koledzy polityczni pana ministra Sikorskiego”.

– Często są to ludzie bez najmniejszej kompetencji, jak w ostatnim czasie trafiła do nas kandydatura człowieka proponowanego do ambasady w Bułgarii, nieznającego języka bułgarskiego nawet na minimalnym poziomie, a język angielski zna ten kandydat ministra Sikorskiego na poziomie maturzysty – zauważył szef BPM.

Jego zdaniem jest to „strasznie mało”, by objąć stanowisko ambasadora. Wyraził jednocześnie otwartość do ewentualnych rozmów z szefem MSZ.

– Takie rozmowy się odbywały i odbywają i mam nadzieję będą odbywać, ale nie poprzez kamery, tak jak minister Sikorski chciałby, tylko w zaciszu gabinetów – powiedział Marcin Przydacz.

Dodał, że były już „pewne ustalenia, czy wstępna gotowość” do pójścia naprzód w tym procesie, natomiast – jak zaznaczył – Sikorski publikując swoje listy i żądania, tak naprawdę pokazuje, że nie jest gotowy do kompromisu.

APW, PAP