logo

Jezioro Ukiel: Pierwsze pokazy ratownictwa lodowego

Sobota, 10 stycznia 2026 (20:00)
Aktualizacja: Sobota, 10 stycznia 2026 (20:07)

Na olsztyńskim jeziorze Ukiel odbyły się dzisiaj pierwsze tej zimy pokazy ratownictwa lodowego, w których brały udział dzieci z olsztyńskiego klubu żeglarskiego. W ocenie ratowników WOPR bez zabezpieczenia nikt na lód, nawet ten gruby, nie powinien wchodzić.

– Wpadnięcie do przerębla to straszne uczucie. Jest i zimno, i psychicznie mocno niekomfortowo. Poza tym lód jest twardy i przy wpadaniu z lodu do wody można się bardzo mocno poobijać, połamać żebra, czy uszkodzić ręce i nogi, uderzyć o lód głową. To jest naprawdę bardzo niebezpieczne nie tylko ze względu na zimną wodę – powiedział ratownik WOPR Jakub Witkowski, który ubrany w specjalistyczny kombinezon i asekurowany liną przez innych ratowników pokazywał dzieciom trenującym na co dzień żeglarstwo w olsztyńskim klubie żeglarskim, jak wydostać się z wody. Witkowski pokazywał sposób wychodzenia z przerębla zarówno z kolcami lodowymi, jak i bez nich. Po kilku pokazach przyznał, że bardzo go to wyczerpało.

– Może to wygląda prosto, ale proste nie jest – stwierdził.

W tym roku mroźna zima skuła lodem już nawet największe mazurskie jeziora. Na zamarzniętych akwenach pojawiają się pierwsi wędkarze, jeżdżący na łyżwach oraz żeglarze lodowi. Wiele osób spaceruje po zamarzniętych taflach z rodzinami, a zdjęciami chwali się w portalach społecznościowych.

– Spacer z rodziną po lodzie to jak ogrzewanie się przy pożarze – powiedział ratownik WOPR Andrzej Błażejczyk. Dodał, że żeglarze lodowi korzystają z zamarzniętych zbiorników zawsze z asekuracją. Są wyposażeni w sprzęt do ratowania się z wody i są przeszkoleni.

– Nikt bez asekuracji na lód nie powinien wchodzić. Nikt – podkreślił Błażejczyk, i dodał, że nawet w grubych na kilkanaście centymetrów taflach lodu mogą być tzw. odparzeliny, w których lód jest cienki i kruchy. Lód jest też słabszy tam, gdzie są podwodne prądy.

APW, PAP