Związek szpitali powiatowych: Sytuacja jest dramatyczna
Średnia strata szpitali to 6 mln zł, na Podkarpaciu 12 mln zł, lecznice nie są w stanie regulować bieżących należności, załamują się łańcuchy dostaw, dostawcy nie chcą dostarczać szpitalom leków – mówił Paweł Pikul z OZPSP podczas konferencji wspólnej z ZPP.
Konferencja Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i Związku Powiatów Polskich była poświęcona sytuacji szpitali powiatowych. Paweł Pikul przedstawił wyniki raportu ZPP dotyczącego finansów szpitali powiatowych. Dokument powstał na podstawie analizy 207 lecznic, z których tylko 19 w ubiegłym roku osiągnęło zysk ze sprzedaży. To oznacza, że 91 procent placówek wykazało stratę operacyjną na działalności podstawowej.
– Średnia strata wynosi 6 milionów 120 tysięcy złotych. 125 z 207 szpitali posiada zobowiązania wymagalne na łączną kwotę blisko 1,5 miliarda złotych – powiedział Pikul. Zaznaczył, że od kilku lat prowadzi podobne analizy na Podkarpaciu i tam sytuacja jest jeszcze trudniejsza.
– Z 18 analizowanych przeze mnie szpitali 15 zakończyło zeszły rok ujemnym wynikiem finansowym ze średnią stratą już nie 6, a 12 milionów złotych. Sytuacja jest dramatyczna – alarmował. Wskazał, że to prowadzi do załamania łańcuchów dostaw, bo szpitale nie są w stanie regulować swoich należności.
Prezes OZPSP Waldemar Malinowski powiedział, że sytuacja około 50 szpitali powiatowych jest w tak trudna, że gdyby były spółkami samorządowymi, to by musiały ogłosić upadłość.
– Szpital powiatowy stał się nieprzewidywalnym partnerem dla dostawców usług, dla lekarzy, dla dostawców sprzętu, leków i całego asortymentu, który jest potrzebny, żeby leczyć pacjentów i żeby szpital mógł działać. Nigdy takiej sytuacji nie było – podkreślił.
Prezes Związku Powiatów Polskich Andrzej Płonka mówił, że w niektórych szpitalach wynagrodzenia stanowią nawet 80 procent kosztów szpitala. Podkreślił, że starostowie nie są przeciwni podwyżkom dla personelu medycznego, ale powinny one być wypłacane z budżetu państwa, a nie z Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Zabierając te środki z worka Narodowego Funduszu Zdrowia pomniejszamy środki na lecznictwo, na leki, na całą politykę lekową – powiedział samorządowiec.
Prezes wymieniał szpitale, które są w trudnej sytuacji, wśród nich lecznice w Leżajsku, Lesku, Żywcu, do których ustawiają się dostawcy, by otrzymać należną zapłatę za usługi czy materiały medyczne. Uważa, że resort zdrowia przez lata ucieka od odpowiedzialności, a ten narastający rachunek w końcu będą musiały zapłacić powiaty.
– Za nie swoje grzechy, za nie swoje błędy [...] i z tym nie zgadzamy się, jest to nieuczciwe, tak nie powinno być – powiedział Płonka.
Według Waldemara Malinowskiego system jest zbyt skomplikowany.
– Przeregulowany system zawsze jest droższy – wskazał. Powiedział, że rozwiązaniem jest przyjęcie nowej ustawy o działalności leczniczej i maksymalne uproszczenie systemu.
Konferencja stanowiła część trwającego od poniedziałku protestu szpitali powiatowych. Lecznice, które biorą udział w akcji są oflagowane, personel nosi czarne koszulki. W placówkach wiszą plakaty z hasłem: „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”. Protest potrwa do piątku, 24 kwietnia.
APW, PAP

