logo

Łomża: Zarzuty dla matki 4-latki, która spadła z balkonu na piątym piętrze

Czwartek, 20 sierpnia 2026 (14:01)
Aktualizacja: Czwartek, 20 sierpnia 2026 (14:05)

27-letniej matce dziewczynki, która spadła
z balkonu na piątym piętrze i przeżyła dzięki temu, że sąsiadom i świadkom udało się ją złapać
w rozciągnięty koc, policja ogłosiła zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Podejrzana w czwartek nie przyznała się i odmówiła składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niej dozór policyjny – poinformowała dzisiaj zastępca prokuratora rejonowego w Łomży Joanna Czaplicka.

Wypadek miał miejsce wczesnym popołudniem 9 sierpnia. Policja otrzymała wtedy zgłoszenie, że na piątym piętrze
– na zewnętrznej stronie balkonu w jednym z bloków
– jest małe dziecko. Widząc to sąsiedzi i świadkowie zdążyli rozciągnąć koc i zamortyzować upadek na tyle,
że 4-letnia dziewczynka przeżyła.

Z ogólnymi obrażeniami trafiła do szpitala, ale już z niego wyszła. Według ustaleń policji podczas zdarzenia matka spała w mieszkaniu, miała 0,7 promila alkoholu
w wydychanym powietrzu. Ojciec dziecka był za granicą.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu policja – prowadząca śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Łomży
– zamierzała ogłosić zarzuty przeciwko 27-letniej matce dziecka. Ostatecznie do tego nie doszło, kobieta chciała nowego terminu i możliwości skorzystania z pomocy adwokata.

Jak wskazała prok. Czaplicka, w minioną środę formalnie został kobiecie ogłoszony zarzut narażenia dziecka – przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki – na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku
na zdrowiu.

Na potrzeby śledztwa dziecko, które ma status pokrzywdzonego, ma ustanowionego prawnego reprezentanta.

Sprawą sytuacji tej rodziny zajmował się w ubiegłym tygodniu sąd rodzinny; zdecydował o umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej.

– Zdaniem sądu biologiczni rodzice nie są w stanie zapewnić właściwej opieki – przekazał rzecznik
Sądu Okręgowego w Łomży sędzia Jan Leszczewski. 

Postanowienie jest wykonalne, ale nieprawomocne.
Sąd zwrócił uwagę, że zastosowane rozwiązanie
ma charakter zabezpieczający na czas postępowania dotyczącego tej rodziny, trwającego już od kilku miesięcy.

APW, PAP