logo

Izrael: Policja chce postawienia żony premiera w stan oskarżenia

Niedziela, 29 maja 2016 (21:54)

Policja zaleciła postawienie żony premiera Izraela Benjamina Netanjahu w stan oskarżenia w związku z zarzutami wykorzystywania publicznych funduszy na cele prywatne.

Według izraelskich mediów, policja zebrała wystarczająco dużo dowodów, by postawić Sarę Netanjahu przed sądem za pokrywanie z publicznych pieniędzy m.in. kosztów opieki nad jej nieżyjącym już ojcem oraz wystawnych posiłków.

W oficjalnym komunikacie policja poinformowała o zakończeniu śledztwa w sprawie wydatków państwa Netanjahu, rozpoczętego w lutym 2015 roku, które miało na celu ustalenie, czy para dopuściła się przestępstw, takich jak uzyskanie korzyści majątkowej w drodze oszustwa, defraudacji i nadużycia zaufania.

„Wszystkie dowody zostały przekazane prokuratorowi Jerozolimy, który prowadził dochodzenie” – podała policja, nie udzielając więcej komentarzy. Według mediów, nie ma w tych dokumentach zalecenia postawienia zarzutów premierowi.

Na początku ubiegłego roku w przededniu wyborów parlamentarnych w Izraelu premier Netanjahu i jego rodzina trafili na czołówki izraelskich mediów, które donosiły o nadużyciach finansowych szefa rządu i jego żony. Informacje były oparte na ustaleniach Urzędu Kontrolera Państwa Izrael badającego m.in. wydawanie środków publicznych.

W raporcie kontrolera Josefa Szapiry mowa była o setkach tysięcy szekli na restauracje; dziesiątkach tysięcy na kwiaty do prywatnej rezydencji, pielęgnację włosów, odzież i obuwie oraz pachnące świeczki. Podatnicy zapłacili 17 819 szekli za prywatny ogród rodziny Netanjahu w Cezarei nad Morzem Śródziemnym, 4390 szekli za zakup zmywarki do naczyń, 7600 szekli za lodówkę, 2290 szekli za kuchenkę gazową.

Kurs szekla do złotówki wynosi niemal 1:1.

Dziennik „Haarec” ujawnił, że roczne utrzymanie trzech rezydencji (jednej oficjalnej i dwóch prywatnych) Netanjahu w 2012 roku kosztowało podatników 3,3 mln szekli, ponad milion więcej niż przewidziano na ten cel w budżecie państwa.

Najbardziej poruszyła jednak izraelską opinię publiczną „afera butelkowa” ujawniona przez telewizję „Aruc 2” i gazetę „Haarec”. W ciągu dwóch lat biuro premiera zakupiło napoje alkoholowe za 100 tys. szekli. W latach 2013-2014 kupowano średnio jedną butelkę wina dziennie.

Izraelczyków zbulwersował fakt, że pieniądze uzyskane ze sprzedaży pustych butelek szły do kieszeni Sary Netanjahu. Co prawda w 2013 roku premier zwrócił skarbowi państwa równowartość tysiąca dolarów za zwrócone butelki, ale według kamerdynera pary, powinno to być sześć razy więcej.

RP, PAP