logo

Facebook przywraca stronę Marszu Niepodległości

Środa, 2 listopada 2016 (20:37)

„Usunięta z Facebooka po publikacji szeregu postów naruszających Standardy Społeczności w zakresie mowy nienawiści strona Marszu Niepodległości została przywrócona” – oświadczył w liście otwartym Richard Allan, odpowiedzialny za politykę publiczną tego serwisu społecznościowego.

Narodowcy informowali m.in. na Twitterze, że w ostatnich dniach z Facebooka zniknęły profile m.in. Marszu Niepodległości, Ruchu Narodowego, Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej. Narodowcy, którzy winą za usuwanie stron obarczają przede wszystkim pracowników polskiego oddziału Facebooka, zaplanowali na 5 listopada protest przed warszawską siedzibą serwisu społecznościowego.

„Mamy świadomość, jak istotna jest ta strona dla tych, którzy chcą wspólnie świętować Narodowe Święto Niepodległości Polski, więc zdecydowaliśmy się ją przywrócić i wyjaśnić administratorom, dlaczego niektóre obecne na niej treści były niedozwolone. Mamy nadzieję, że dzięki temu ludzie odpowiedzialni za treści udostępniane na stronie będą szanować nasze Standardy Społeczności” – oświadczył w liście otwartym wysłanym w środę do mediów odpowiedzialny za politykę publiczną w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki Richard Allan.

Podkreślił, że decyzja o usunięciu stron wynikała z tego, że na plakatach promujących na Facebooku Marsz Niepodległości umieszczono symbol Falangi, który jest zakazany „na naszej platformie z powodu historycznych odniesień do mowy nienawiści” [w Polsce symbol Falangi nie jest zabroniony prawem – przyp. red.]. Ponieważ jednak – jak wskazał – Marsz Niepodległości jest legalnym, zarejestrowanym wydarzeniem, „zdecydowaliśmy się zezwolić” na udostępnianie plakatów, mimo że zawierały symbol Falangi.

Poinformował, że w Facebooku działają całodobowo w różnych częściach świata zespoły składające się ze specjalistów mówiących w sumie w ponad 30 językach, w tym językiem polskim, których zadaniem jest weryfikacja zgłoszeń dotyczących m.in. mowy nienawiści, nagości, zastraszania i nękania.

Zapewnił, że menedżerowie nadzorujący obsługę zgłoszeń z Polski pracują w międzynarodowej siedzibie Facebooka w Dublinie.

„Nasi pracownicy w warszawskim biurze nie są odpowiedzialni za weryfikację czy usuwanie treści” – dodał.

„Pracownicy weryfikujący raporty działają bezstronnie. Sprawdzają, czy zgłoszone treści są zgodne ze Standardami Społeczności, nie biorąc pod uwagę przekonań politycznych ich autorów. Po usunięciu postu informujemy o tym osobę, która go zamieściła” – zaznaczył.

Wskazał, że Standardy Społeczności obowiązujące w portalu mówią o tym, co jest dozwolone na Facebooku, i zostały stworzone, aby „zrównoważyć wolność słowa z odpowiedzialnością za zapewnienie ludziom korzystającym z platformy bezpieczeństwa”.

Allan przekonuje, że stosowane przez Facebook standardy są politycznie neutralne i zezwalają na szeroką gamę politycznych wypowiedzi, włączając w to poglądy, „które niektórzy mogą uznać za obraźliwe”. Jak wskazał, zabraniają one szerzenia mowy nienawiści, w tym otwartych ataków na ludzi ze względu na ich rasę, przynależność etniczną lub narodową, poglądy religijne, orientację seksualną, płeć czy tożsamość płciową, a także poważną niepełnosprawność lub chorobę.

 

 

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zapowiedział w środę, że resort przeprowadzi analizę pod kątem prawnym, co można zrobić w sprawie blokowania na Facebooku profili związanych z ruchami narodowymi. Wiceminister podkreślił w „Sygnałach dnia” w radiowej Jedynce, że Polska jest „kolebką demokracji i wolności”.

Do sprawy odniosła się również minister cyfryzacji Anna Streżyńska, która napisała we wtorek na Twitterze: „W sprawie fb działam tak, jak uważam za stosowne i uzasadnione, w granicach prawa i moich kompet., żeby rozwiązać problem a nie rozpalać go”.

Z kolei na Facebooku Streżyńska dodała, że „konta (lewe i prawe) są blokowane z inicjatywy »czujnych i życzliwych« użytkowników, a na fb toczy się polityczna wojna. Nie zamierzam się w nią włączać. Będziemy szukać rozwiązań dla tego kryzysu, a nie obrzucać się zarzutami, pamiętając, że nie ma regulacji, ani polskich ani światowych, które dotykałyby precyzyjnie tego zagadnienia, i że zarówno blokowanie profili jak i ingerencja władzy w działalność serwisu internetowego budzą te same emocje i wątpliwości”.

Wskazała, że minister cyfryzacji nie jest uprawniony do regulowania treści oraz działań serwisów internetowych. 

„Pytanie, czy i do jakiego stopnia serwis Facebook jest uprawniony do regulowania aktywności użytkowników i jak ma się zmieścić między zasadą wolności słowa a wymaganiami ochrony użytkowników przed nieodpowiednimi zrachowaniami i treściami, jeśli ocena treści i zachowań jest subiektywna, a treści i zachowania silnie lokalnie uwarunkowane. O tym będziemy rozmawiać” – dodała.

Tegoroczny Marsz Niepodległości – pod hasłem „Polska bastionem Europy” – który przejdzie 11 listopada ulicami Warszawy, rozpocznie się o godz. 14.00 na rondzie Romana Dmowskiego. Następnie uczestnicy przejdą Al. Jerozolimskimi i mostem Poniatowskiego na błonia stadionu PGE Narodowy.

Organizatorami Marszu Niepodległości są dwie organizacje – Młodzież Wszechpolska oraz Obóz Narodowo-Radykalny Mazowsze. Jak poinformowała dyrektor stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewa Gawor, w zgłoszeniu do miasta podano, że w marszu weźmie udział ok. 50 tys. osób.

RP, PAP