logo

Niemcy wypłacą odszkodowanie?

Czwartek, 13 kwietnia 2017 (10:19)

Tunezyjczyk Anis Amri, który w grudniu ub.r. dokonał zamachu w Berlinie, wjeżdżając w tłum ludzi ukradzioną ciężarówką, działał w pojedynkę; strzałem w głowę zabił polskiego kierowcę ciężarówki, w szoferce nie doszło do walki – ustaliła Prokuratura Federalna w Karlsruhe.

Generalny prokurator Niemiec Peter Frank opublikował w środę komunikat z wynikami śledztwa. Z dokumentu wynika, że 24-letni Tunezyjczyk nie miał wspólników, którzy uczestniczyliby w przygotowaniu i przeprowadzeniu zamachu.

19 grudnia 2016 roku Amri porwał ciężarówkę i po zastrzeleniu polskiego kierowcy Łukasza Urbana wjechał nią w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina. W zamachu zginęło łącznie 12 osób, a ponad 50 zostało rannych. Terrorystę, który zbiegł z miejsca przestępstwa, zastrzelili cztery dni później pod Mediolanem włoscy policjanci.

„Na ciele (Urbana) nie stwierdzono obrażeń, które wskazywałyby na walkę” – czytamy w komunikacie prokuratury opublikowanym na jej stronie internetowej. Niektóre niemieckie media sugerowały krótko po zamachu, że polski kierowca stoczył w szoferce walkę z napastnikiem.

Prokuratura Federalna w Karlsruhe oświadczyła, że badanie wraku ciężarówki zostało ostatecznie zakończone.

„Pojazd zostanie przekazany w najbliższym czasie polskiemu wymiarowi ścigania” – zapowiedziano.

Według szczecińskiej Prokuratury Krajowej, niemieccy śledczy przekażą ciężarówkę stronie polskiej w najbliższy czwartek.

Badania toksykologiczne wykazały, że nie brał narkotyków ani bezpośrednio przed śmiercią, ani w dniach ją poprzedzających. Z badań wynika natomiast, że w przeszłości spożywał duże ilości kokainy i w mniejszych dawkach marihuanę.

Śledczym nie udało się ustalić, w jaki sposób Amriemu udało się uciec z Berlina. Pierwszy raz po zamachu widziano go 21 grudnia w autokarze z Emmerich do Kleve w Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec.

Właściciel polskiej ciężarówki, która posłużyła tunezyjskiemu terroryście, zapowiedział w zeszłym tygodniu, że będzie się domagał odszkodowania od Niemiec.

– To trwa zbyt długo – powiedział w rozmowie z „Passauer Neue Presse” (PNP) Ariel Żurawski, właściciel firmy transportowej spod Gryfina, do którego należy samochód.

Żurawski zaznaczył, że odczuwa ulgę z powodu decyzji o zwrocie ciężarówki.

– Niemiecki rząd jest jednak odpowiedzialny za zamach. Mam nadzieję, że pokryje wszystkie szkody, które poniosłem – powiedział spedytor.

Raport Prokuratury Federalnej nie oznacza definitywnego zakończenia badań nad zamachem. Władze landu Berlin powołały w tym tygodniu byłego prokuratora federalnego Bruno Josta na „nadzwyczajnego pełnomocnika” w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności zamachu.

RS, PAP