logo

Kanada: Premier Trudeau o ataku w Toronto

Wtorek, 24 kwietnia 2018 (11:10)
Aktualizacja: Wtorek, 24 kwietnia 2018 (11:31)

Premier Kanady Justin Trudeau wyraził „wielki smutek” z powodu „tragicznego i bezsensownego ataku” w Toronto, gdzie w poniedziałek mężczyzna staranował samochodem ludzi na przejściu dla pieszych. 

Na skutek ataku 10 osób nie żyje, a 15 zostało rannych.

„Powinniśmy czuć się bezpiecznie w naszych miastach” – podkreślił Trudeau. Dodał, że władze „monitorują sytuację i będą współpracować z organami ścigania w całym kraju, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim Kanadyjczykom”.

Policja poinformowała, że przesłuchuje 25-letniego Aleka Minassiana. Kierowca, który uciekł z miejsca zdarzenia, został zatrzymany przez policję niecałe pół godziny po tragicznych wydarzeniach. Podejrzany nie był wcześniej notowany.

Motywy jego działania pozostają nieznane, lecz były one zdecydowanie „rozmyślne” – powiedział szef policji Mark Saunders. Na wstępnym etapie śledztwa ustalono, że Minassian nie był związany z organizacjami terrorystycznymi. Policja nie wyklucza jednak, że mogło dojść do ataku o podłożu terrorystycznym.

Minister ds. bezpieczeństwa publicznego Ralph Goodale podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Toronto nie chciał rozważać motywów sprawcy. Powiedział też, że nie ma obecnie powodów, by podwyższać poziom stanu alarmowego. Od października 2014 roku kanadyjskie władze określają stan zagrożenia jako „średni” (medium). Poziom ten oznacza, jak przypomniały media, że Kanada jest zagrożona atakiem terrorystycznym.

Wczesnym popołudniem czasu miejscowego Minassian wjechał na chodnik przy ruchliwym skrzyżowaniu Finch na północy Toronto, zabijając na miejscu 9 osób i raniąc 15. Wieczorem liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 10.

Media kanadyjskie podawały, że Minassian mieszkał w Richmond Hill na północ od Toronto i od 2011 roku był studentem tamtejszego Seneca College.

Na podstawie niezweryfikowanych informacji dostępnych w mediach społecznościowych pojawiły się spekulacje, że Minassian mógł wzorować się na działaniach Elliota Rodgera, mieszkańca Kalifornii, który w 2014 roku zabił sześć osób i ranił kilkanaście.

RP, PAP