logo

Będą postępowania karne w sprawie zestrzelenia boeinga nad Ukrainą

Piątek, 14 czerwca 2019 (20:50)

Holenderska prokuratura, która bada zestrzelenie boeinga linii Malaysia Airlines nad wschodnią Ukrainą w 2014 roku, w przyszłym tygodniu zamierza ogłosić wszczęcie postępowania karnego wobec kilku podejrzanych osób – poinformowały w piątek media w Holandii.

Według wydanego w piątek komunikatu prokuratury międzynarodowa ekipa śledcza powołana do zbadania tego wydarzenia zaprezentuje w środę, 19 czerwca, swoje ostatnie ustalenia mediom i rodzinom ofiar. Rzecznik prokuratury odmówił sprecyzowania, czego dotyczą te ustalenia.

 

Tymczasem nadawca RTL, powołując się na anonimowe źródła, podał, że prokuratura podjęła decyzję o wszczęciu postępowania karnego wobec kilku podejrzanych w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego. Także publiczny nadawca NOS poinformował, że postępowanie karne zostanie ogłoszone wobec poszczególnych osób powiązanych z tym wydarzeniem. Żadne z mediów nie podało nazwisk podejrzanych.

 

17 lipca 2014 roku samolot wykonujący lot MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą nad obszarem kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów. Zginęli wówczas wszyscy pasażerowie i cała załoga; łącznie 298 osób; większość ofiar to obywatele Holandii, na pokładzie byli też m.in. Malezyjczycy i Australijczycy.

 

W 2018 roku międzynarodowa ekipa śledcza przekazała, że według przeprowadzonej przez nią szczegółowej analizy materiałów wideo pocisk rakietowy Buk, który zestrzelił Boeinga 777-200ER linii Malaysia Airlines, pochodził z rosyjskiej jednostki wojskowej. Policja holenderska przekazała, że pocisk pochodził z 53. Rakietowej Brygady Przeciwlotniczej stacjonującej w Kursku. Nie wskazano jednak, kto dokładnie wystrzelił rakietę.

 

Holandia i Australia ogłosiły, że uznają Rosję odpowiedzialną za udział w zestrzeleniu malezyjskiego boeinga. Moskwa twierdzi, że nie ma nic wspólnego z katastrofą oraz że w żaden sposób ani poprzez finansowanie, ani przez dostawy sprzętu nie wspiera separatystów w Donbasie.

JG, PAP