logo

Sytuacja na Białorusi ewoluuje w negatywnym kierunku

Piątek, 28 sierpnia 2020 (09:01)
Aktualizacja: Piątek, 28 sierpnia 2020 (09:16)

Sytuacja na Białorusi ewoluuje w negatywnym kierunku; apeluję do polskich polityków i publicystów, aby ważyli słowa, jeśli mówią o sytuacji na Białorusi, to nie jest czas dla amatorów geopolityki, to czas dla ludzi odpowiedzialnych – mówił szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Prezydencki minister podczas rozmowy w Programie Pierwszym Polskiego Radia był pytany o ocenę sytuacji na Białorusi oraz ostatnie wypowiedzi prezydenta tego kraju Alaksandra Łukaszenki, który mówił m.in. że przeciwko Białorusi toczy się dyplomatyczna wojna na najwyższym szczeblu, a w Polsce pojawiły się oświadczenia o tym, że jeśli Białoruś się rozpadnie, to Polsce przypadnie obwód grodzieński.

– Te wypowiedzi są nie do zaakceptowania. [...] zaraz po tych pierwszych sygnałach tego typu wydaliśmy oficjalne oświadczenie o tym, że nikt takich zamiarów w Polsce nie ma i że jest to po prostu propaganda, która nie ma żadnych podstaw i która nie powinna mieć miejsca – powiedział Szczerski. Dodał, że dobrze się stało, iż w czwartek te słowa zostały powtórzone ambasadorowi Białorusi, który został wezwany do MSZ. – Trzeba te słowa powtarzać, żeby one w żadnym miejscu się nie utrwaliły, bo rzeczywiście nie mają żadnych podstaw w prawdzie – mówił.

Szczerski ocenił też, że sytuacja na Białorusi ewoluuje w negatywnym kierunku, wskazując, że Łukaszenka utwardza swoje stanowisko w oparciu o możliwość rosyjskiej interwencji i wyraźnie próbuje odciąć Białoruś od Zachodu, czyli od Polski. – To jest rzecz bardzo niedobra, bo jak wiemy, przede wszystkim na Białorusi mamy Polaków i Polacy na Białorusi muszą się czuć bezpiecznie w tym kraju. To jest nasze podstawowe zadanie – mówił.

Prezydencki minister zwrócił się także do polskich polityków i publicystów. –Apeluję do wszystkich polskich polityków i publicystów, żeby w tych dniach bardzo ważyli swoje słowa, jeśli wypowiadają je wyłącznie z własnej inspiracji, a nie zewnętrznej. Dlatego że rzeczywiście dzisiaj każde słowo, które pada w Polsce, w tej niezwykle gęstej atmosferze, jaką mamy za wschodnią granicą Polski, może być wykorzystywane przeciwko Polsce, przeciwko także Polakom tam mieszkającym– zaapelował.

JG, PAP