Białoruś: W Grodnie zatrzymano dziennikarza polonijnego
W Grodnie milicja zatrzymała dziennikarza polonijnego Jana Romana – poinformował portal telewizji Biełsat. W mieszkaniu reportera przeprowadzono rewizję. Według Biełsatu chodzi o zarzut „finansowania protestów”.
O zatrzymaniu Romana poinformowała telewizja Biełsat. Powołując się na syna dziennikarza, portal stacji podaje, że mężczyzna został zabrany na przesłuchanie na komisariat, a w jego mieszkaniu odbyła się rewizja. Skonfiskowano laptop i telefon.
Zatrzymanie dziennikarza ma być związane z tym, że jakoby zapłacił grzywny za dwie osoby, zatrzymane w czasie powyborczych protestów – pisze Biełsat.
„Według MSW Roman opłacił kary za dwóch uczestników akcji protestu, a to uznaje się ostatnio za ich finansowanie” – napisał działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut, który dobrze zna Jana Romana.
W areszcie z zarzutami karnymi przebywają już inne osoby, które pomagały skazanym na grzywny, m.in. dziennikarz Andrej Aleksandrau z Mińska.
Roman został zatrzymany przez milicję i pobity 10 sierpnia 2020 r., nazajutrz po białoruskich wyborach prezydenckich. Udał się wówczas na milicję, by dowiedzieć się, co stało się z jego zatrzymanym dzień wcześniej kolegą. Reporter został wówczas skazany na karę grzywny za „udział w nielegalnej akcji”.
Nie jest jasne, jaki status ma Jan Roman i w jakim charakterze jest przesłuchiwany przez milicję. Roman to mieszkający w Grodnie dziennikarz polonijny. Współpracował m.in. z TVP Polonia i z Biełsatem.
APW, PAP

