logo

Kreml: Będziemy bronić obywateli Rosji w Donbasie

Czwartek, 8 kwietnia 2021 (16:23)
Aktualizacja: 8 kwietnia 2021 (16:40)

Rosja będzie zmuszona stanąć w obronie swoich obywateli w Donbasie zależnie od skali ewentualnego konfliktu – ostrzegł Dmitrij Kozak, wiceszef administracji (kancelarii) prezydenta Rosji Władimira Putina.

– Wszystko zależy od tego, jaka będzie skala pożaru. Jeśli będzie urządzona tam – jak mawia nasz prezydent – Srebrenica, to będziemy musieli stanąć w obronie [obywateli Rosji] – powiedział Kozak. W przeszłości Władimir Putin utrzymywał, że w razie przejęcia przez siły ukraińskie kontroli nad granicą ukraińsko-rosyjską w Donbasie dojdzie tam do „Srebrenicy”, czyli masakry ludności cywilnej.

Kozak, który w administracji Putina zajmuje się polityką Kremla wobec krajów byłego ZSRR, ocenił, że siły prorosyjskich separatystów „są dość zaprawione w bojach i są w stanie powstrzymać atak”. – Wszystko więc zależy od drugiej strony – dodał.

Przedstawiciel Kremla wyraził przekonanie, że rozpoczęcie w Donbasie przez siły ukraińskie działań bojowych byłoby „początkiem końca Ukrainy, strzałem – nie w stopę, ale we własną skroń”.

Ocenił zarazem, że Ukraina „raczej nie ma realnego zamiaru rozpętywania wojny na pełną skalę”. Czwartkowa wizyta prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Donbasie nie doprowadzi – zdaniem Kozaka – do zaostrzenia sytuacji. Nazwał tę wizytę elementem „pracy informacyjnej” i wskazał na prawo Zełenskiego, „by jeździć po całym terytorium Ukrainy”.

Kozak zapewnił, że Rosja nie ma na celu pozbawienia Ukrainy suwerenności, bowiem – jego zdaniem – Moskwie zależy, by u swych granic mieć „przyjazne, spokojne i stabilne państwo”.

Współpracownik Putina powiedział także, że nie powinno być publicznych dyskusji o przeniesieniu rozmów na temat konfliktu w Donbasie z Mińska, stolicy Białorusi, do innego kraju.

APW, PAP