logo

W Palestynie najtrudniej jest chrześcijanom

Czwartek, 3 czerwca 2021 (19:46)
Aktualizacja: Piątek, 4 czerwca 2021 (00:44)

Salezjanin, o. Pietro Bianchi, posługujący na co dzień na terytorium Autonomii Palestyńskiej, ma nadzieję, że ostatnie ataki i walki na linii izraelsko-palestyńskiej nie powtórzą się w przyszłości.

Zauważa, że bolesna sytuacja ostatnich tygodni bardzo nadwyrężyła wzajemne zaufanie również Arabów i Żydów żyjących w Izraelu, czego wcześniej nie dało się zaobserwować. Ożyły napięcia, które od dawna nie występowały.

Salezjanin uważa, że są one dodatkowo spowodowane zamknięciem terytorium palestyńskiego, a to sprawia, że ludzie nie mogą dostać się do pracy ani zaopatrzyć się w rzeczy potrzebne do życia. Na tym tle jednak szczególnie trudna jest sytuacja samych chrześcijan.

– Chrześcijanie są społecznością kategorii „B”, wręcz kategorii „C”, ponieważ najpierw są muzułmanie, a potem dopiero chrześcijanie. Rzeczywistość dla chrześcijan jest bardzo trudna. Dlatego obserwujemy odejście, odpływ chrześcijan. Opuszczają terytoria Autonomii. To codzienna, twarda rzeczywistość, która trwa i której się nie powstrzyma – zaznacza salezjanin.

Tłumaczy, że „jeśli ludzie tylko mają możliwości oraz kontakty, emigrują i wyjeżdżają stąd”. – Nie umieszczają tutaj swoich rodzin. Chrześcijanie wolą przenieść się do Izraela. Niezależnie od całej pracy wykonywanej przez Kościół i Patriarchat Łaciński oraz inne Kościoły w dziedzinie poszukiwania mieszkań, tworzenia przestrzeni, możliwości są bardzo ograniczone i ryzykowne. Ludzie wolą udać się do Izraela, gdzie traktowani będą na równi z innymi i będą mieli te same możliwości, co inni mieszkańcy – mówi o. Bianchi.

JG, KAI