Białoruś: Rozpoczęły się „wybory” prezydenckie
O godz. 8.00 (6.00 w Polsce) na Białorusi rozpoczął się główny dzień zorganizowanego przez reżim głosowania, w którym rządzący od 31 lat Alaksandr Łukaszenka zamierza sięgnąć po siódmą kadencję rządów.
Opozycja nazywa to głosowanie „bez-wyborami” – bo nie ma w nim realnych oponentów ani szans na demokratyczny proces.
Formalnie do walki o urząd prezydenta stanęło pięcioro kandydatów, jednak wszyscy, oprócz niezmiennego od trzech dekad lidera, pełnią w nich funkcję formalną. Wśród „kandydatów” są liderzy proreżimowych partii oraz Hanna Kanapacka, były członek opozycyjnej (zlikwidowanej już) Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AHP).
Białorusini mogą głosować do godz. 20.00 (18.00 w Polsce). Za granicą nie otwarto lokali wyborczych.
Liderka opozycji białoruskiej Swiatłana Cichanouska oświadczyła, że ani Białorusini ani społeczność międzynarodowa nie uznają wyników niedzielnych „wyborów”. Parlament Europejski wezwał w rezolucji UE i państwa członkowskie, by nadal nie uznawały Łukaszenki jako prezydenta po „wyborach”, które uznała za „fikcyjne”.
Zgodnie z białoruskim prawem wyborczym głosowanie przedterminowe zaczęło się na kilka dni przed głównym dniem głosowania, a media reżimowe raportują o niezwykłej aktywności obywateli, którzy „uzyskali odporność na destrukcyjne wpływy” i „są zgodni co do kierunku, w którym powinien pójść kraj”.
APW, PAP

