logo

Prezes PiS opuścił prokuraturę

Czwartek, 3 kwietnia 2025 (14:12)
Aktualizacja: Czwartek, 3 kwietnia 2025 (14:18)

Po godz. 13.00, po ponad trzech godzinach, prezes PiS Jarosław Kaczyński opuścił Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, gdzie został przesłuchany jako świadek w śledztwie ws. śmierci Barbary Skrzypek. „To było przyzwoite przesłuchanie” – zauważył Jarosław Kaczyński.

Wieloletnia współpracowniczka prezesa PiS Barbara Skrzypek była 12 marca przesłuchiwana – w charakterze świadka – w śledztwie dotyczącym powiązanej z PiS spółki Srebrna i niedoszłej inwestycji – wybudowania dwóch wieżowców na należącej do spółki działce w Warszawie. Przesłuchanie prowadziła prok. Ewa Wrzosek, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Trzy dni później Skrzypek zmarła; jak wykazała sekcja zwłok – z powodu zawału.

Jarosław Kaczyński przybył do prokuratury około godz. 9.30, a budynek opuścił po godz. 13.00. „To było przyzwoite przesłuchanie. Pan prokurator i pani protokolantka zachowywali się tak, jak trzeba, całkowicie właściwie. Odpowiedziałem na wszystkie pytania odnoszące się do kontaktów z panią Barbarą Skrzypek, szczególnie w okresie tych ostatnich dni przed jej śmiercią” – powiedział Jarosław Kaczyński po wyjściu z budynku do licznie zgromadzonych dziennikarzy.

Prezes PiS stwierdził, że „tego rodzaju przesłuchania zwykle trwają dosyć długo, no i to trwało długo”. Dodał, że w trakcie przesłuchania nie składał żadnych wniosków, bo „nic złego się nie zapowiadało”.

Śledztwo w sprawie śmierci Barbary Skrzypek prowadzi Prokuratura Okręgowego Warszawa-Praga, która w ubiegłym tygodniu informowała, że celem uzupełniającego przesłuchania w prowadzonym śledztwie wezwała syna i męża zmarłej. W charakterze świadków wezwani ponadto zostali m.in. szef PiS oraz prok. Wrzosek. Prokuratura wskazywała, że osoby te miały kontakt z Barbarą Skrzypek w okresie poprzedzającym jej zgon.

Środowisko PiS wiąże śmierć Barbary Skrzypek z jej przesłuchaniem i zdenerwowaniem, które mu towarzyszyło, a także niedopuszczeniem do przesłuchania jej pełnomocnika.

APW, PAP