logo

BBC: Zespół polskich badaczy odkrył szczątki Brytyjczyka

Poniedziałek, 11 sierpnia 2025 (18:14)
Aktualizacja: Poniedziałek, 11 sierpnia 2025 (19:55)

Naukowcy pracujący na Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego odnaleźli w styczniu tego roku szczątki brytyjskiego badacza Dennisa „Tinka” Bella. Zaginął w 1959 r., w wieku 25 lat, podczas ekspedycji na Antarktydzie – poinformowała w poniedziałek BBC.

Jak relacjonuje brytyjska stacja, zespół naukowców w składzie prof. Piotr Kittel, dr Paulina Borówka i dr Artur Ginter z Uniwersytetu Łódzkiego, dr Dariusz Puczko z Polskiej Akademii Nauk oraz Artur Adamek, pracownik techniczny – znalazł szczątki 29 stycznia br. Niektóre kości znajdowały się w lodzie i skałach osadzonych u podnóża Lodowca Ekologicznego na Wyspie Króla Jerzego, a także na powierzchni lodowca.

– Miejsce znaleziska oznaczyliśmy za pomocą ręcznego urządzenia GPS. Natychmiast podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu oględzin terenu przez specjalistów, zanim obszar ten pokryje śnieg i zostanie poddany dalszym procesom erozyjnym. Po odkryciu przeprowadziliśmy ratownicze badania archeologiczne i antropologiczne przy użyciu standardowych metod archeologicznych powierzchniowych i laboratoryjnych – wyjaśnił dr Dariusz Puczko.

Szczątki wydobyto podczas czterech wypraw. Znaleziono także zegarek na rękę, radio, fajkę, fragmenty bambusowych kijków narciarskich, pozostałości lampy naftowej, szklane pojemniki na kosmetyki i części z namiotów wojskowych.

Według ustaleń zespołu miejsce, gdzie znaleziono Bella, nie jest tym, w którym zginął. Badacze tłumaczą, że „pod wpływem grawitacji lodowce przesuwają masę lodu, a Dennis wraz z nią odbył swoją podróż”.

Dennis Bell, zwany „Tink”, urodził się w 1934 r. Pracował dla sił powietrznych Wielkiej Brytanii (RAF) i kształcił się na meteorologa.

W 1958 r. dołączył do Falkland Islands Dependencies Survey, aby pracować na Antarktydzie. Został wysłany wraz z 12 innymi mężczyznami na dwuletni kontrakt do Admiralty Bay, małej brytyjskiej bazy na Wyspie Króla Jerzego, położonej ok. 120 km od północnego wybrzeża Półwyspu Antarktycznego.

Do śmiertelnego wypadku doszło 26 lipca 1959 r. podczas antarktycznej zimy. Bell wraz z innym uczestnikiem ekspedycji Jeffem Stokesem opuścili bazę, aby wspiąć się na lodowiec i dokonać jego pomiarów. Według zachowanej relacji śnieg tego dnia był bardzo wysoki i psy w zaprzęgu odczuwały duże zmęczenie. Bell podszedł do psów, by sprawdzić ich stan, nie mając na nogach nart. Nagle wpadł w szczelinę. Na wołanie Stokesa, Bell odpowiedział. Ten rzucił linę, jednak ta pękła przy próbie wyciągnięcia mężczyzny. Gdy Stokes zawołał ponownie, Bell już mu nie odpowiedział.

AB, PAP