logo

Estonia: Drogi przechodzące przez terytorium Rosji pozostaną zamknięte

Czwartek, 16 października 2025 (17:52)
Aktualizacja: Piątek, 17 października 2025 (09:15)

Drogi w południowo-wschodniej Estonii, które przechodzą przez terytorium Rosji, pozostaną zamknięte do czasu wybudowania obwodnic, mających zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom kraju – zapowiedział premier Kristen Michal
po dzisiejszym posiedzeniu rządu.

Pod koniec ubiegłego tygodnia na drodze biegnącej przez przejście graniczne Saatse i skrawek rosyjskiej ziemi, przez który Estończycy mogą przejeżdżać na odcinku
ok. 1 km, poruszała się niezidentyfikowana grupa umundurowanych, uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn. Ze względu na ryzyko „prowokacji” estońska straż graniczna i policja zamknęły w piątek późnym wieczorem przejście i przejazd.

– Sądząc po umundurowaniu i zamaskowaniu członków
tej jednostki, nie byli to strażnicy graniczni, co stanowiło wyraźne zagrożenie dla Estonii – komentował wówczas dowódca straży granicznej, Meelis Saarepuu. Według służb grupa, licząca około 10 osób, początkowo poruszała się wzdłuż drogi, ale w pewnym momencie ustawiła się prostopadle do niej.

W ocenie rządu żaden Estończyk nie powinien być zmuszony do podróżowania przez terytorium Rosji.

Saatse (ok. 60 km na wschód od Voru) to niewielki region, gdzie terytorium Rosji (w kształcie buta) wcina się
w obszar Estonii. Droga między miejscowościami Lutepaa
i Sesniki przebiega przez teren rosyjski w dwóch miejscach.

– Biorąc pod uwagę ocenę zagrożenia, odcinki dróg pozostaną zamknięte. Oznacza to, że tranzyt przez Federację Rosyjską wiąże się ze szczególnym ryzykiem, rosyjska aktywność wzrosła, a dawne porozumienie, zgodnie z którym można było przejechać bez zatrzymywania się, nie jest już wiarygodne w przypadku obecności uzbrojonych osób. Te trasy są zamknięte
i pozostaną zamknięte – powiedział szef estońskiego
rządu na konferencji prasowej.

Kierujący estońską dyplomacją Margus Tsahkna określił dotychczasowe rozwiązanie polegające na przejeździe przez terytorium Rosji jako „historyczną anomalię”.

APW, PAP