logo

Marcin Przydacz o planie pokojowym dla Ukrainy

Środa, 17 grudnia 2025 (17:07)
Aktualizacja: Czwartek, 18 grudnia 2025 (08:25)

Jeśli jest ktoś, kto może zmusić Władimira Putina
do podpisania porozumienia pokojowego, to jest to prezydent USA Donald Trump – powiedział dzisiaj
w Fox Business Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP.

Marcin Przydacz w rozmowie z Marią Bartiromo podkreślił, że Polska potrzebuje obecności amerykańskich żołnierzy
na jej terytorium i zaznaczył, że nasz kraj pokrywa
90 proc. kosztów ich stacjonowania.

– Więc uważamy, że jest to sprawiedliwa transakcja:
wy gwarantujecie nam bezpieczeństwo, a my za to płacimy, bo to jest to, co robią dobrzy sojusznicy
– dodał, zwracając też uwagę na polską współpracę
z amerykańskim przemysłem obronnym.

Pytany o plan pokojowy dla Ukrainy, Marcin Przydacz odpowiedział, że „oczywiście, jeśli jest ktoś, kto może zmusić Władimira Putina do podpisania porozumienia,
to jest to prezydent Trump, więc trzymamy kciuki”.

– Jednak musimy brać pod uwagę, że ten plan pokojowy gwarantuje w pewien sposób długotrwały projekt pokojowy nie tylko na następne tygodnie czy miesiące. Potrzebny jest pokój i bezpieczeństwo w całym regionie i pytanie,
czy Putin jest gotowy na to, czy jego strategiczny cel
został osiągnięty, naprawdę w to wątpię – dodał.

Marcin Przydacz wskazał, że w piątek w Warszawie
złoży wizytę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
– Więc oczywiście będziemy też z nimi rozmawiać
o tym, czy Ukraińcy są gotowi, by w odpowiedni sposób zareagować na te propozycje. Uważamy, że amerykańska dyplomacja radzi sobie bardzo dobrze – przekazał.

Zapowiedział, że dzisiaj będzie prowadził rozmowy
w Departamencie Stanu i Białym Domu również
o amerykańskim stanowisku w tej sprawie.

– Oczywiście my jesteśmy po tej samej stronie, lecz musimy podkreślić, że nikt nie może ufać Putinowi, [...] oszukał już wielu przywódców. Jestem przekonany,
że Donald Trump nie jest tym przywódcą, którego
można oszukać, lecz jesteśmy świadomi tego, że mamy
do czynienia z krajem, który jest bardzo agresywny, bardzo neokolonialny, neoimperialny i który chce zniszczyć globalną architekturę bezpieczeństwa ustanowioną
w latach 90. pod amerykańskim patronatem
– kontynuował Marcin Przydacz.

– My w Europie Środkowej jesteśmy bardzo zadowoleni
z tej architektury bezpieczeństwa i nie jesteśmy w ogóle zainteresowani tym, by ją niszczyć ani nawet zmieniać
– dodał. Stwierdził też, że Polska została zaproszona na szczyt G20 w USA, a w ciągu ostatnich 30 lat nasze PKB wzrosło trzykrotnie.

Pytany o ewentualne ukraińskie ustępstwa terytorialne względem Rosji, Marcin Przydacz powiedział, że „to zależy całkowicie od ukraińskich władz, czy chcą oddać
jakieś terytorium; to jest ich terytorium, nie moje,
nie amerykańskie, więc to zależy od Zełenskiego,
jaką chciałby zapłacić cenę”.

Ocenił, że w tej wojnie nie chodzi jedynie o część
Donbasu czy o Krym, lecz o „neoimperialny status Rosji”.

– Więc naprawdę wątpię, że oddanie tego terytorium zadowoli Putina na długi czas – zwrócił uwagę Marcin Przydacz.

– Niestety, jeśli nie ograniczymy jego zdolności kontynuowania agresywnej polityki, powróci. Dlatego
w Polsce bardzo popieramy politykę sankcji – wyjaśnił. Opowiedział się też za wykorzystaniem zamrożonych rosyjskich aktywów w europejskich bankach na politykę obronną Europy i Ukrainy.

APW, PAP