logo

USA: Atak zimy

Środa, 28 stycznia 2026 (07:39)
Aktualizacja: Środa, 28 stycznia 2026 (08:09)

Bilans tragicznej w skutkach zimowej burzy,
która sparaliżowała południe Ameryki i przyniosła rekordowe opady śniegu na północnym wschodzie kraju, to co najmniej 36 ofiar śmiertelnych. Blisko 470 tys. odbiorców we wtorek wciąż pozbawionych było dostaw energii elektrycznej.

Zapoczątkowany w piątek gwałtowny atak zimy, łączący intensywne śnieżyce z niszczycielskimi marznącymi opadami, pozostawił po sobie ogromne zniszczenia w pasie od stanów południowych po wybrzeże Atlantyku. Gdy we wtorek wieczorem układ pogodowy zaczął przesuwać się nad ocean, setki tysięcy gospodarstw domowych i firm wciąż pozostawały bez prądu i ogrzewania. W Seagull
w stanie Minnesota termometry wskazywały -42 st. C,
a w Chicago do -26 st. C.

Krytyczna sytuacja panowała w Tennessee, Missisipi
i Luizjanie. W rejonie Nashville pozbawionych elektryczności było ponad 110 tys. odbiorców.
W Missisipi i Luizjanie odpowiednio 130 oraz 90 tys. Lokalne władze, m.in. w hrabstwie Allen w Kentucky, ostrzegają, że usuwanie awarii i przywrócenie dostaw energii elektrycznej może zająć nawet 10 dni. W całym stanie Tennessee liczba osób odciętych od prądu sięgnęła 175 tys., co przy ekstremalnie niskich temperaturach stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia mieszkańców.

W wielu południowych regionach USA opady marznącego deszczu utworzyły na drzewach i infrastrukturze grubą warstwę lodu. To zjawisko nazywane często okiścią
lodową doprowadziło do masowego łamania konarów
oraz zrywania napowietrznych linii energetycznych
pod ogromnym ciężarem oblodzenia.

AB, PAP