Libańska armia wycofuje się z południa kraju
„Albo wszyscy umrzemy i nasza ziemia umrze, albo wszyscy będziemy żyć i nasza ziemia będzie żyć” – powiedział proboszcz parafii w Rmeish, odmawiając wykonania rozkazu izraelskiej armii nakazującego opuszczenie kościoła i domów.
Według organizacji Œuvre d’Orient w wioskach na południu Libanu pozostało ponad 10 tys. chrześcijan, którzy odmówili ewakuacji. Obecnie sytuacja staje się krytyczna, ponieważ wojsko libańskie rozpoczęło wycofywanie swoich sił z tego regionu.
Wojsko izraelskie realizuje swoją zapowiedź ustanowienia nowej granicy z Libanem wzdłuż rzeki Litani. W praktyce oznacza to zajęcie terenów od wieków zamieszkiwanych przez wyznawców Chrystusa. „Nasze odejście stąd oznaczałoby koniec wielowiekowej obecności chrześcijańskiej na tej ziemi” – podkreślił ojciec Tony Elias, odmawiając wykonania nakazu ewakuacji. Maronicki kapłan z Rmeish wskazał na „narastający wśród chrześcijan niepokój” związany z wycofywaniem się libańskich żołnierzy z regionu wokół czterech miasteczek: Alma Sha’b, Rmeish, Debel i Aïn Ebel. Ich mieszkańcy wystosowali apel do władz Libanu, w którym podkreślają, że wycofywanie armii z pogranicza z Izraelem może mieć „poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa”. Chrześcijanie podkreślili w apelu, że są zdeterminowani, aby pozostać na swojej ziemi „pomimo wszelkich okoliczności”. Zaapelowali zarazem do władz Libanu, Organizacji Narodów Zjednoczonych i międzynarodowych organizacji humanitarnych o nieopuszczanie ich w tej chwili próby.
Ojciec Maroun Youssef Ghafari, proboszcz z Alma Sha’b, rozmawiał z papieskim stowarzyszeniem „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, potwierdzając te poważne obawy. Zauważył, że wycofanie armii „pozostawia otwartą drogę ku nieznanej przyszłości i niezwykle niebezpiecznej sytuacji, zwłaszcza że do tej pory armia libańska eskortowała konwoje pomocy przeznaczone dla tych wiosek”. Ojciec Ghafari wyraził niepokój z powodu codziennych komunikatów wysyłanych przez przedstawicieli Izraela, że „pozostaną w Libanie, dopóki Hezbollah nie zostanie rozbrojony, oraz że zniszczą wioski na linii frontu”. „Wioski, które nadal są tam zamieszkane, to wioski chrześcijańskie, a ich mieszkańcy są ludźmi pokoju” – powiedział maronicki kapłan. Wskazał, że mieszkańcy są zdeterminowani, aby pozostać na swojej ziemi, nawet jeśli będą musieli „jeść ziemię”.
AB, KAI

