logo
logo

Zdjęcie: / -

Płacz matek i żon usłysz, o Panie

Wtorek, 23 grudnia 2014 (02:00)

Płacz matek wznosi się wtedy, kiedy śmierć lub męka spotyka ich dzieci, żon – kiedy giną lub cierpią ich mężowie. W naszej historii szczególnym czasem takiego bólu był okres prześladowań popowstaniowych. Władze carskie karały Polaków za udział w powstaniach, szczególnie styczniowym, śmiercią lub zsyłką na Sybir. Wtedy wiele domów pozostało bez ojców i mężów, często ukaranych również utratą majątków. Były nazywane „czarnymi wdowami”, kiedy często przywdziewały czarny strój, z powstańczym krzyżem na piersi. Niewiasty polskie wykazały się niezwykłym hartem ducha, kiedy same, często w wielkim ubóstwie i poświęceniu wychowywały nowe pokolenie Polaków.

Płakały polskie matki w czasie okupacji niemieckiej, w okresie czystki Kresów Wschodnich, kiedy wywożono Polaków znów na Syberię, całe rodziny. Płakały, kiedy ich dzieci ginęły w ruchu oporu, w Powstaniu Warszawskim, w łapankach i obozach koncentracyjnych. Płakały z powodu morza tortur i cierpienia, które przez lata gotowano ich bliskim.

Ale płakały również z powodu grzechów: pijaństwa swych mężów i synów, rozwiązłości i lenistwa. Płaczą i dziś z powodu niewiary, bezbożności i rozwiązłości swych dzieci, tragedii swych wnuków z rozbitych rodzin, skazanych na utonięcie w braku miłości i wiary. Wystarczy przyłożyć ucho, by usłyszeć ten ból. I tak być musi, bo zło i grzech muszą boleć i zawstydzać.

Niewiasty płaczą również nad sobą, nad decyzjami o zabiciu swoich dzieci… Często zostawione bez pomocy mężczyzny czy swoich bliskich same zgadzały się na najgorszą zbrodnię.

Niech głos tego cierpienia dotrze do Boga. Niech uratuje nasze mamy, siostry i córki przed wyrzeknięciem się swojego macierzyństwa, wyrzeknięciem się miłości. Niech uratuje przed utratą nadziei.

„Dziś trzeba spojrzeć na te niewiasty zapracowane, zapłakane, zatroskane, cierpiące po cichu za grzechy mężów lub synów” – mówił Prymas Polski Józef kard. Glemp na wałach jasnogórskich – „Wpatrzmy się w twarze kobiet, które pracując i często niosąc krzyż, nie przegrały swego życia. W ich rysach znać głęboką znajomość człowieka i świata. Z ich twarzy wydobywa się mądrość, która jest osadzona w miłości. One nie były torturowane dietą jak modelki, one niosły swój krzyż napełniony życiem uczciwym i pięknym, które pochodzi od Boga”.

ks. Łukasz Kadziński

Nasz Dziennik