logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Najgorsza jest obojętność na zło

Sobota, 30 listopada 2013 (02:19)

Aktualizacja: Sobota, 30 listopada 2013 (10:13)

Z Sebastianem Karczewskim, autorem książki „Zamach na Arcybiskupa. Kulisy wielkiej mistyfikacji”, rozmawia Sławomir Jagodziński

„Zamach na Arcybiskupa” to książka, która ukazuje kulisy oskarżenia ks. abp. Stanisława Wielgusa o współpracę ze służbami PRL. Ktoś może zapytać: czy jest sens wracać do wydarzeń sprzed tylu lat?

– Na przełomie 2006 i 2007 roku fałszywym oskarżeniem wyrządzono ogromną krzywdę nie tylko księdzu arcybiskupowi, ale całemu Kościołowi katolickiemu, a nawet całemu społeczeństwu. W ciągu tych blisko 7 lat nikt nawet nie podjął próby jej naprawienia i zadośćuczynienia, choć wiele osób ma świadomość, że w tej sprawie popełniły błąd. Krzywd spowodowanych zamachem na metropolitę warszawskiego nie da się zarówno dokładnie policzyć, jak też w adekwatnej mierze wynagrodzić. Nie znaczy to jednak, że nad wyrządzonym złem należy przejść obojętnie. W takim zakresie, w jakim można to uczynić, trzeba tę krzywdę naprawić. To jest obowiązek. Zwłaszcza że negatywne skutki tego zamachu Kościół katolicki w Polsce odczuwa do dzisiaj…

W książce opisane są działania wielu osób, które odegrały znaczącą rolę w tym, aby nie dopuścić na stolicę biskupią w Warszawie ks. abp. Wielgusa. Czy prosił je Pan o wyjaśnienia w tej sprawie?

– Tak. Szereg osób, także duchownych, odpowiedziało na moje pytania. Byli jednak tacy, którzy je zignorowali. Byli również tacy, którzy odpowiedzi odmówili…

Nie boi się Pan oskarżenia, że stawianie w złym świetle niektórych duchownych to działanie na szkodę Kościoła?

– Odpowiem cytatem zawartym w Słowie Biskupów Polskich z 12 stycznia 2007 roku: „Kościół nie boi się prawdy, nawet jeżeli jest to prawda trudna, zawstydzająca, a dochodzenie do niej czasem jest bardzo bolesne”. Przygotowując tę publikację, rozmawiałem z setkami osób, w tym z wieloma księżmi i biskupami. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że trwało to kilka lat. Decyzja o publikacji książki nie jest więc owocem nagłego przypływu dziennikarskich emocji, lecz wynikiem długiej refleksji, nie tylko mojej. Jeśli mogę coś dodać, to tylko tyle, że fakty opisane w tej publikacji w rzeczywistości nigdy nie powinny były mieć miejsca. Niestety, to wydarzyło się naprawdę…

W książce „Zamach na Arcybiskupa” przedstawione zostały dowody na mistyfikację i wręcz wstrząsające fakty. Wydawałoby się, że ci, którzy na przełomie 2006 i 2007 roku przekonywali, iż „chodzi o prawdę” i „sprawę należy do końca wyjaśnić”, nie powinni przejść obok tego obojętnie. Tymczasem po ukazaniu się publikacji w mediach zapadło całkowite milczenie w tej sprawie. Co jest tego powodem?

– We współczesnej Polsce, tak jak w czasach komunistycznej PRL, mamy do czynienia z pewnego rodzaju cenzurą. Jak kiedyś, tak i najwyraźniej dziś w większości polskojęzycznych mediów dba się o to, by przekazywane informacje zgodne były z „jedynie słuszną linią” w danej sprawie. Różnica polega jedynie na tym, iż w czasach komunistycznego reżimu do czuwania nad tym potrzebna była instytucja cenzora. Dziś natomiast dziennikarze cenzurują się sami, nie podejmując tematów, które odbiegają od politycznej poprawności.

Cały lincz na ks. abp. Wielgusie odbywał się przede wszystkim w mediach. Co powinni, Pana zdaniem, uczynić ci dziennikarze i redaktorzy, którzy przed blisko 7 laty krzyczeli: „agent”, „karierowicz”, „kłamca”?

– Kilkanaście lat temu w Skoczowie bł. Jan Paweł II mówił, że Polska „woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia”. Ja wierzę, że to sumienie się w nich obudzi. Czasami może potrzeba na to trochę czasu… Każdy może popełnić błąd, każdy może się pomylić. Ale trzeba umieć się do tego błędu przyznać. Trzeba umieć przeprosić. Trzeba choćby starać się zadośćuczynić. To jedna z cech ludzi sumienia…

Czy jest Pan wrogiem lustracji?

– Nie jestem wrogiem tego, co nazywamy lustracją, o ile jej podstawowym kryterium jest prawda. Jestem natomiast wrogiem takiej lustracji, w której od prawdy ważniejszy staje się interes polityczny.

Dziękuję za rozmowę.


Książkę Sebastiana Karczewskiego „Zamach na Arcybiskupa” można nabyć  w księgarniach „Naszego Dziennika”: w Warszawie, al. Solidarności 83/89 tel. (22) 850 60 20, e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl; w Krakowie, ul. Starowiślna 49, tel. (12) 431 02 45, e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl; lub w wydawnictwie Veritatis Splendor, tel. (22) 300 22 72, tel. kom. 884 799 767, 533 111 939, www.veritatissplendor.pl

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik