logo

Pogrzeb ks. prałata Bronisława Piaseckiego, kapelana prymasa Wyszyńskiego

Piątek, 24 lipca 2020 (14:51)
Aktualizacja: Piątek, 24 lipca 2020 (15:07)

Kard. Kazimierz Nycz przewodniczył Mszy św. pogrzebowej ks. prałata Bronisława Piaseckiego, która została odprawiona w kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Kapelan prymasa Stefana Wyszyńskiego został pochowany w kwaterze kapłańskiej na Cmentarzu Powązkowskim.


Eucharystię koncelebrowali licznie zgromadzeni wokół ołtarza kapłani, w tym koledzy rocznikowi zmarłego. W ostatnim pożegnaniu udział wzięli licznie przybyli wierni, wypełniając całą świątynię. Kazanie wygłosił ks. prałat Tadeusz Sowa.

– Żegnamy dziś ks. prałata Bronisława Piaseckiego, świadka wielu przełomowych wydarzeń w Kościele i w naszej Ojczyźnie. W swoim testamencie napisał: „Bogu Najwyższemu dziękuję za dar życia, dar wiary i łaskę kapłaństwa, która jest największą radością mojego życia. Dziękuję moim rodzicom za przekazanie mi życia, trudy wychowania i wykształcenia. Dziękuję mojemu rodzeństwu i rodzinie za klimat miłości, w jakim wzrastałem i jakiego doświadczałem przez całe moje życie. Dziękuję seminarium za formację duchową, intelektualną. Szczególną wdzięczność noszę w sercu dla wspaniałych kapłanów Aleksandra i Tadeusza Federowiczów z Lasek. Uczyli mnie jak być kapłanem przed Bogiem i wśród ludzi. Największym doświadczeniem w moim kapłaństwie była łaska od Boga służyć ks. Stefanowi kard. Wyszyńskiemu, prymasowi Polski, jako jego osobisty kapelan w siedmiu ostatnich latach jego życia, stąd znajomość i bliskość z ks. kard. Karolem Wojtyła, dziś świętym papieżem Janem Pawłem II. Niech Bóg będzie uwielbiony w swoich świętych” – mówił kaznodzieja, przybliżając dalej życiorys zmarłego, przytaczając także jego wspomnienia, zwłaszcza ze spotkań z papieżem.

- Ks. Bronisław odszedł tak nagle. Pragnął modlić się przy grobie św. Jana Pawła II, by podziękować za 80 lat życia, a szczególnie za kapłaństwo. Także trwał w modlitwie za nas. A teraz możemy tylko podziękować swoją modlitwą i obecnością – zakończył kaznodzieja.

JG, KAI