Kapelan o posłudze w szpitalu
O swojej posłudze duszpasterskiej kapelana
w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym
w Warszawie opowiedział Radiu Watykańskiemu
– Vatican News pallotyn, ks. Wiktor Bąk.
Ksiądz Bąk jest kapelanem szpitalnym od 12 lat. „To daje wielką satysfakcję, gdy widzi się u pacjentów wewnętrzną ulgę po otrzymaniu sakramentu namaszczenia chorych
czy po przyjęciu sakramentu Eucharystii, po spowiedzi.
Co niektórzy robią po wielu latach” – podkreśla. „Z drugiej strony zauważam też pewnego rodzaju zdziwienie i bojaźń przed sakramentem chorych, uważanym przez wielu ludzi jako ostatnie namaszczenie. Nie wiem, skąd się to bierze, ale na początku mojego posługiwania bardzo wiele osób, szczególnie z okolic Warszawy, prosiło o gromnice
i zapraszało do wspólnej modlitwy nad odchodzącym człowiekiem, nad tą duszą, która idzie na sąd Boży. Nadzieja tych ludzi była taka, że to światło gromnicy poprowadzi tego człowieka do bram raju. Stopniowo
w jakiś sposób zmniejsza się liczba tych ludzi, zmniejsza się też, niestety, liczba osób, które chcą przyjąć sakrament namaszczenia chorych” – zaznacza kapłan.
Na pytanie, czy kapelan chodzi po szpitalu i proponuje pojednanie z Bogiem i inne sakramenty, ksiądz odpowiada: „Spotkałem się z różnymi reakcjami ludzi. Nie chcę podawać tutaj przykładów, bo było też wiele dosyć przykrych sytuacji. Raczej ci, którzy potrzebują, sami się zgłaszają albo robi to rodzina. Z drugiej strony nie wiem, skąd się wzięła ta niechęć do nas — ludzi Kościoła. Zdarza się, że otwieram drzwi, mówię: Szczęść Boże, jestem kapelanem, i widzę wielkie przerażenie” – dodaje ks. Bąk. Kapłan apeluje – nie ma się czego i nie ma się kogo bać.
APW, KAI

