logo

Ks. kard. Müller: Obrona życia ludzkiego obowiązkiem biskupów

Czwartek, 24 lipca 2025 (14:39)
Aktualizacja: Czwartek, 24 lipca 2025 (15:25)

Na zagrożenia wynikające z „poprawności politycznej” i brak proroczego głosu biskupów w obronie życia ludzkiego wskazuje w obszernym artykule opublikowanym w Rzymie ks. kard. Gerhard Ludwig Müller. Emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary odnosi swe słowa szczególnie do sytuacji w swej ojczyźnie.

W Niemczech toczy się obecnie debata, czy osoba, która podważa art. 1 konstytucji – fundamentalne prawo każdego człowieka do swego życia, od poczęcia do naturalnej śmierci – może pełnić funkcję sędziego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Kardynał Gerhard L. Müller stwierdził m.in.:

Wilk posthumanistyczny lub transhumanistyczny przebiera się w owczą skórę, mówiąc o autonomii i samostanowieniu – ale tylko dla silnych wobec słabych. Twierdzenie, że godność ludzka zaczyna się dopiero wraz z narodzinami, jest nonsensem, który może pochodzić tylko z pustej głowy ideologa lub z zamrożonego serca bezdusznego prawnika, bardziej lojalnego wobec litery prawa niż jego ducha, który zaczyna i kończy na paragrafach, nie patrząc na człowieka z krwi i kości.

Rodzące się dziecko jest tą samą osobą, która została poczęta, noszona przez dziewięć miesięcy i stworzona na obraz Boga, już powołana przez Niego do wiecznego zbawienia. Aby nie dać się wykorzystać w walce partyjnej – gdzie bez wahania nazywa się przeciwnika „skrajną prawicą” lub „skrajną lewicą” – biskupi nie powinni poświęcać prawdy Chrystusa z obawy przed nazwaniem ich „konserwatystami” lub „prawicowcami” przez prasę naznaczoną ideologią woke. To jest „śmiertelna choroba” niemieckiego katolicyzmu zrównanego z ideologią woke: bardziej inspirowanego Judith Butler niż Edith Stein, bardziej Marksem niż Möhlerem czy Newmanem, bardziej Foucaultem niż Henri de Lubakiem.

Błąd zaczął się, gdy prawda Ewangelii została podporządkowana hermeneutyce „humanizmu bez Boga”, która nadużywa współczesnych nauk, aby zrelatywizować objawioną prawdę o człowieku. Biskupi nie mogą współpracować z tymi, którzy zaprzeczają Boskiemu obrazowi w człowieku. Wszelkie odmiany darwinizmu społecznego są radykalnie antychrześcijańskie. Twierdzenie, że „ten, kto przetrwa, ma rację i określa, co jest sprawiedliwe”, doprowadziło do usprawiedliwienia eksterminacji osób niepełnosprawnych, niechcianych lub wrogów ideologicznych (komunistyczny „wróg klasowy”, nazistowski „pasożyt rasowy”).

Kto uznaje prawo człowieka do życia i opiera je na objawieniu Bożym, nigdy nie może usprawiedliwić śmierci niewinnego. Przeciwstawianie prawa matki do decydowania o swoim ciele prawu do życia dziecka jest diabelskim oszustwem, które zaciemnia prawdę: prawo jednej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo drugiej osoby do życia. Prawdziwym prawem rodziców jest ochrona i wychowanie swoich dzieci, a nie decydowanie o ich życiu lub śmierci.

Państwo, które uzurpuje sobie prawa rodziców, nie jest demokratyczne, lecz staje się totalitarnym potworem pożerającym własne potomstwo. Biskupi mogą uwolnić się od tego dylematu między Ewangelią a polityką, jeśli powrócą do fundamentów Soboru Watykańskiego II i przywrócą jasność doktryny.

I to jest wielka karta walki kulturowej między życiem a śmiercią, która pozostawiła nam barbarzyństwo ateistycznych ideologii XX wieku i współczesności: „wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, wysiłki w kierunku przymusu psychicznego; wszystko co ubliża godności ludzkiej, …wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką, bardziej hańbą tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy” (Gaudium et spes, 27).

Wniosek:

Prawo dziecka do życia jest nieskończenie wyższe od prawa rodziców do samostanowienia. Musimy wychodzić od dziecka, a nie od tych, którzy uważają je za przeszkodę. Wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo innego człowieka do życia. Dzieci nie są własnością rodziców; są im powierzone do wychowania.

Kościół katolicki na całym świecie broni absolutnego prawa do życia nienarodzonych, urodzonych, zdrowych, chorych, młodych i starszych. Nie może podporządkować tej walki dominującej ideologii ani dać się zastraszyć manipulatorom opinii publicznej. Musi działać z prorocką odwagą i krytycznym zmysłem, kształtując sumienia i podnosząc poziom moralny społeczeństwa.

Dzieci nienarodzone nie mogą zgłaszać przestępstw popełnianych przeciwko nim ani domagać się sprawiedliwości. Ale biskupi mogą i muszą wystąpić w ich imieniu – nawet jeśli zostaną zniesławieni przez ideologów i polityków – wypełniając w ten sposób jedno ze swoich najszlachetniejszych zadań: „Otwórz usta w imieniu niemych, w obronie wszystkich ludzi odepchniętych” (Prz 31,8).

APW, KAI