Białoruś: Katolicy modlili się za ofiary bolszewizmu
Przy pamiątkowym krzyżu wzniesionym ku czci ofiar represji lat 20. i 30. XX wieku nad rzeką Soż na 9. kilometrze szosy z Homla do Czernihowa modlili się wierni diecezji pińskiej. Modlitwom przewodniczył tamtejszy emerytowany biskup pomocniczy, ks. Kazimierz Wielikosielec OP.
Wspomniał m.in. imiona kapłanów, którzy wówczas oddali życie za wiarę: ks. Pawła Birnika, ks. Konstantyna Andrekusa, ks. Władysława Kundę, ks. Franciszka Czyrskiego.
Na opublikowanych przez parafię w Homlu zdjęciach widać, że napis na krzyżu w języku białoruskim „Jedno z miejsc masowych egzekucji ofiar dyktatury bolszewickiej w latach 1919-1940” jest praktycznie niewidoczny. Wyblakł, podobnie jak farba na samym krzyżu, a w obecnych warunkach nikt nie decyduje się na uporządkowanie tego miejsca pamięci.
Homel stał się jedynym miejscem w Białorusi, gdzie odbyło się nabożeństwo upamiętniające ofiary represji sowieckich. Już trzeci rok z rzędu nie pojawiła się tradycyjna informacja o modlitwie biskupów katolickich w Kuropatach pod Mińskiem – miejscu największych na Białorusi egzekucji represjonowanych. Po raz ostatni o tej corocznej modlitwie informowano w 2022 roku, kiedy to w Kuropatach gościli ówczesny nuncjusz apostolski ks. abp Ante Jozić i metropolita mińsko-mohylewski ks. abp Józef Staniewski. Wtedy reżimowa prasa zaatakowała hierarchów katolickich, zarzucając im „urządzanie cyrku na kościach” i ogólnie „destrukcyjną działalność” Kościoła katolickiego.
W roku bieżącym miejsce to odwiedzili europejscy dyplomaci, ale wśród nich nie zauważono obecnego przedstawiciela dyplomatycznego Watykanu.
Wcześniej abp Tadeusz Kondrusiewicz nazwał Kuropaty „Golgotą narodu białoruskiego” i zaznaczył, że miejsce to jest nieodłączną częścią historii narodu, bez której poznania i oceny nie ma on przyszłości.
APW, KAI

