Bielsko-Biała: Światowy Dzień Ubogich w diecezji bielsko-żywieckiej
Eucharystia i wspólny posiłek zgromadziły dziś, 15 listopada, około 200 osób podczas obchodów Światowego Dnia Ubogich w Bielsku-Białej. Zorganizowane zostały onde przez Caritas diecezji bielsko-żywieckiej, bielskie koło Towarzystwa św. Brata Alberta oraz przedstawicieli wspólnot ewangelizacyjnych.
Mszy św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przewodniczył dyrektor diecezjalnej Caritas ks. Robert Kurpios. W słowie wprowadzającym podkreślił, że „wspólnota woła dziś wraz z naszymi ubogimi i cierpiącymi do Ojca Wszechmogącego o miłosierdzie i pomoc”. Zwrócił uwagę na trud codzienności wielu osób zmagających się z lękiem, chorobą i osamotnieniem.
– Nie chcą litości ani ludzkiego osądu. Dlatego przychodzimy do tego wieczernika, by razem z nimi wołać o ducha solidarności i braterstwa. Dobro wraca, a dawanie zawsze ubogaca człowieka – podkreślił, przywołując słowa Ewangelii św. Łukasza i przykład „Dobrego Dino”, rzymskiego kucharza ubogich, który powtarzał, że „dobro jest zaraźliwe”.
Kazanie wygłosił ks. Andrzej Gawlas, kapelan i dyrektor Domu „Ora et Labora” w Bielsku-Białej, pracujący na co dzień z osobami w kryzysie bezdomności. Nawiązując do słów ks. Kurpiosa, zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich jest czasem, w którym świat powinien „skierować oczy na najbardziej biednych – niezależnie od tego, jaką biedę noszą”.
– Świat nie lubi biednych. Świat odsuwa ubogich, chyba że na biedzie da się zarobić – mówił, wskazując na globalne nierówności, marginalizację regionów Afryki czy Ameryki Łacińskiej oraz dramat slumsów wyrastających obok bogatych metropolii.
Ks. Gawlas mówił o dramatycznym doświadczeniu ludzi żyjących na ulicy, o utracie nadziei i o zjawisku przyzwyczajenia się do własnego ubóstwa. – Głód można zaspokoić szybko, ale odbudować w człowieku wizję normalnego życia – to największe wyzwanie – podkreślił.
Wiele miejsca poświęcił kapłan tematowi jałmużny.
– Wartość mojej ofiary zależy od tego, ile mnie to kosztuje – mówił, przywołując ewangeliczną scenę ubogiej wdowy. – Ile razy zdarzyło nam się dać po to, by ktoś się od nas odczepił? Czy to jest miłosierdzie?
Zwrócił uwagę, że prawdziwa jałmużna wypływa z osobistego trudu, z „zapracowanych rąk”, a nie z nadmiaru. Przyznał także, że wdzięczność ubogich potrafi zawstydzać. – Widziałem nieraz, jak ktoś, sam będąc w biedzie, od razu myśli, by podzielić się z sąsiadką. Ubodzy uczą nas człowieczeństwa – dodał.
Zachęcił na koniec, by Światowy Dzień Ubogich trwał „nie tylko jeden dzień w roku”, ale by stawał się stylem codzienności. – To dzisiejsze spotkanie ma być nadzieją i ugruntowaniem, że warto. Bo przede wszystkim chodzi o człowieczeństwo – podkreślił.
Po Eucharystii uczestnicy przeszli do podziemi kościoła na wspólną agapę. Ciepły posiłek, ciasta i słodycze przygotowano dla ponad 200 osób zmagających się z biedą, chorobą i samotnością. Przy stołach zasiedli wspólnie podopieczni, wolontariusze i darczyńcy.
APW, KAI

