Wielka Brytania zdecydowała się na deregulację systemu emerytalnego. Każdy emeryt może teraz dysponować zgromadzonymi składkami. To od niego zależy, czy wypłaci pieniądze i zainwestuje je w obligacje, w akcje czy kupi mieszkanie, a może po prostu je przeje. Londyn twierdzi, że ufa w zdrowy rozsądek swoich obywateli.
Emeryci brytyjscy zgromadzili realne kwoty na swoje emerytury i mają zapewnioną godziwą starość w przeciwieństwie do tego, co się oferuje polskim emerytom. Przypomnijmy, że reforma OFE sprowadza przyszłych potencjalnych emerytów na skraj głodu i przetrwania. Emerytury będą niższe od tych z ZUS i mogą wynosić w granicach 500 PLN.
Jesteśmy dalekim Bantustanem co do sposobu rządzenia czy funkcjonowania systemu emerytalnego. Nie można oczekiwać godziwej emerytury, na jaką liczą Brytyjczycy, gdy ma się kilkakrotnie niższe zarobki czy gdy ma się bardzo restrykcyjny system podatkowy. To wszystko powoduje, że starość i emerytura dla Polaka jest jedną wielką czarną rozpaczą i finansowym upadkiem na samo dno.
Po opłaceniu rachunków wiele osób spotyka się z alternatywą kupić żywność czy leki. Ponad pół miliona Polaków ma emerytury niewiele powyżej 200 euro. Uświadommy sobie, że brytyjskie zasiłki socjalne są wyższe niż nasze emerytury. Wyjątek stanowią emerytury byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa czy wojskowych. Nie można tego inaczej nazwać jak obraz nędzy i rozpaczy.
System ZUS bez corocznych pożyczek na poziomie 40-50 mld zł miałby problem z wypłacalnością świadczeń. Skala ukrytego długu emerytalnego idzie w setki miliardów, jeśli nie bilionów złotych. Wszelkie wskaźniki są poprawiane w sposób sztuczny. Przypomnijmy sobie zagarnięcie 150 mld zł z OFE do ZUS. To było chwilowe uratowanie przed katastrofą, bo te pieniądze już zostały przejedzone.
Model wprowadzony przez Brytyjczyków z pewnością jest bardzo elastyczny, nowoczesny, a przede wszystkim przyjazny dla przyszłego emeryta. Ale jak wiemy, w założeniu władz w Londynie nie leży ograbianie obywateli. W Polsce z kolei proponuje się podwyżki emerytur od 4 zł przy najniższych emeryturach. To pokazuje skalę dramatu.

