logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

Euro pomysłem dla Niemców

Piątek, 8 maja 2015 (19:54)

Minister gospodarki Niemiec Sigmar Gabriel stwierdził, że „przyjęcie euro będzie dobre dla Polski, bo wzmocni jej gospodarczą integrację ze strefą euro...”. Widać, że minister Gabriel ma takie same poglądy jak Janusz Palikot, na którego chce głosować mniej niż 1 proc. Polaków.

Euro jest na pewno świetnym pomysłem dla Niemców. To Niemcy w ostatnich latach zarobili ogromne pieniądze na wspólnej walucie. Można szacować, że chociażby z tytułu pożyczania przez nich pieniędzy, czyli z tytułu emisji obligacji, zarobili 100 mld euro na czysto. Równocześnie doprowadzili kilka europejskich krajów na skraj bankructwa.

Euro w Polsce jest pomysłem wziętym z księżyca. Gdyby Polska przyjęła tę walutę, to już dawno nasz eksport leżałby na łopatkach. Kwestią niepodlegającą dyskusji jest to, że konkurujemy w Europie tańszą produkcją, niższymi cenami i skandalicznie niskimi płacami.

Bajką jest twierdzenie, że Polacy, którzy dziś dostają jedne z mniejszych płac w Europie, czyli według płacy minimalnej 1750 brutto, z chwilą przyjęcia euro zarabialiby również 1750, tyle że w walucie Unii Europejskiej.  

Wydaje się, że niemiecki minister gospodarki, a także rząd tego kraju nie wyczuwa nastrojów społecznych w Polsce. Ewidentnie widać, że społeczeństwo zaczyna się buntować i zaczyna myśleć o swoim własnym interesie. Wyrazem tego jest szeroka akceptacja dla dwóch postulatów Andrzeja Dudy. Pierwszy to cofnięcie podniesionego przez Platformę, PSL i Bronisława Komorowskiego wieku emerytalnego do poprzedniego poziomu. A drugi podniesienie kwoty wolnej od podatku ze skandalicznie niskiego poziomu 3 tys. 091 zł do 8 tys.

Obecny poziom kwoty wolnej od podatku jest najlepszym świadectwem rzekomych sukcesów minionego 25-lecia i tzw. zielonej wyspy. Ona to w ostatnich ośmiu latach zamieniła się w ruchome piaski i kamieni kupę.

Żeby w Polsce i krajach Unii Europejskiej było lepiej, to musi być gorzej w Niemczech. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej dzisiaj są półkolonią gospodarczą Niemiec i żeby podnieść się z olbrzymiego zadłużenia, muszą unikać przyjęcia euro.

Najbliższe wybory prezydenckie pokażą, czy Polacy są w stanie wybić się na suwerenność gospodarczą, na repolonizację sektora bankowego, na odbudowę własnego przemysłu i na pracę na godziwych warunkach.  

Janusz Szewczak

Autor jest głównym ekonomistą SKOK.

NaszDziennik.pl