Od dwóch lat podnoszę problem polisolokat. To jest jedno z największych oszustw, jakie zostały dokonane w systemie finansowym. Trudniły się tym firmy ubezpieczeniowe, które są często powiązane z sektorem bankowym. W tym tygodniu Sąd Okręgowy w Warszawie uznał je za nieważne. Problem polisolokat jest bardzo poważny.
Szacuję, że w ten sposób oszukano 4-5 mln Polaków na kwotę rzędu 50 mld zł. To dowodzi niewydolności instytucji kontrolnych. Warto przypomnieć, że stowarzyszenie „Przywiązani do Polisy” skierowało, już w zeszłym roku, zawiadomienie do prokuratora generalnego przeciwko szefowi KNF Andrzejowi Jakubiakowi. Zdaniem stowarzyszenia KNF, nie wypełniał swoich obowiązków ochrony konsumentów. Prokuratura umarzała sprawy. A przecież jest to gigantyczne oszustwo.
Klientom oferowano produkty toksyczne. Od początku było wiadomo, że Polacy muszą na tym stracić. Z wyceny ryzyka polisolokat wiemy, że informowano, że od 80 do 90 proc. klientów na nich straci. To pokazuje skalę rabowania Polaków przez instytucje finansowe i kompletną nieudolność, a być może i przychylność instytucji nadzoru finansowego nad tymi produktami. Dyspozycje KNF co do zmian przepisów w tym zakresie zostały wydane dopiero w listopadzie 2014 r., a więc stanowczo za późno.
Po kredytach frankowych, które są podobnie toksycznymi produktami, mającymi charakter opcji spekulacyjnych, a nie kredytu, mamy kolejną poważną aferę. Banki i sektor ubezpieczeń trupów w szafie ma całe mnóstwo. Myślę, że wróci jeszcze stara sprawa tzw. opcji walutowych dla przedsiębiorstw. Tam polskie firmy straciły 20 mld, a niektórzy twierdzą, że dużo więcej.
Widzimy więc, jak bardzo nasz kraj jest państwem tylko w ujęciu teoretycznym. Podróże premier pociągiem nijak się mają do prawdziwych problemów Polaków. Z pociągu nie zauważy, jak wielka jest skala rabunku, który odbywa się na obywatelach.

