logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Niebezpieczny prezent budżetu na przyszły rok

Niedziela, 23 sierpnia 2015 (11:22)

Aktualizacja: Niedziela, 23 sierpnia 2015 (13:07)

Wartość długu Skarbu Państwa przypadajacego do spłaty w 2015 wynosi 41,4 mld zł. Tyle nas kosztuje wykup obligacji skarbowych, które wcześniej państwo wyemitowało, aby pokryć deficyty budżetowe z lat wcześniejszych. Taką sumę trzeba oddać krajowym i zagranicznym wierzycielom, którzy obligacje skarbowe kupili. Wierzycielami są w dominującej części inwestorzy instytucjonalni, a więc banki, fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze podwyższonego ryzyka. Obligacje skarbowe kupują też osoby fizyczne i przedsiębiorstwa, ale czynią to w śladowych rozmiarach.

Warto zaznaczyć, że wśród wyżej wymienionych instytucji finansowych ważnymi nabywcami obligacji skarbowych są podmioty zagraniczne. Inwestowanie w polskie obligacje skarbowe jest dla nich bardzo atrakcyjne ze względu na wysokie oprocentowanie naszych walorów. Oprocentowanie to jest znacznie wyższe aniżeli dochód z obligacji niemieckich, amerykańskich czy japońskich.

Spłata długu w wysokości 41,4 mld zl jest niewątpliwie bolesną koniecznością. Przejaskrawiając nieco ten fakt, można by stwierdzić, że dla Polski jako dłużnika są to pieniądze wyrzucone w błoto. Za tak olbrzymią sumę moglibyśmy przecież rozwiązać szereg naszych bolączek, jak na przykład zlikwidować kolejki w służbie zdrowia czy zbudować nowe miejsca pracy w regionach o wysokim bezrobociu. Przykro jest oddawać dług, zwłaszcza gdy był źle wykorzystany, czyli przejedzony. Łatwo jest beztrosko, po cichutku emitować papiery dłuże, które kiedyś kto inny będzie musiał wykupywać. Zaciągając nowy dług poprzez emisję obligacji skarbowych, władza może sfinansować potrzeby państwa bez konieczności podnoszenia podatków czy konieczności cięcia wydatków. Zazwyczaj przywracenie równowagi budżetowej wymaga zastosowania bolesnych, niepopularnych reform, które przynoszą pozytywne efekty dopiero po dłuższym czasie. Tymczasem władza chce mieć sukces i spokój szybko, nie chce czekać. Oczywiście za cudze pieniądze, lekko, łatwo i przyjemnie.

Najwyższe zdumienie budzi jednak informacja Ministerstwa Finansów, że wartość długu Skarbu Państwa przypadająca do spłaty w roku przyszłym wyniesie 110,7 mld zł i wzrośnie w stosunku do roku bieżącego aż o 167 proc.

Tak duży przyrost zapadającego długu państwa budzi najwyższy niepokój. Oznacza bowiem głębokie  ograniczenie skuteczności polityki fiskalnej w realizacji ważnych zadań państwowych w roku przyszłym.

Ale kto by się tym przejmował. Po wyborach parlamentarnych ukształtować się może całkiem nowa sytuacja polityczna. Jeżeli wygra dotychczasowa władza, to problem się jakoś załata zaciągnięciem dalszych długów. Jeżeli władzę przejmie opozycja, to będzie to jej zmartwienie.

Zadłużenie Skarbu Panstwa rośnie w szybkim tempie. Między grudniem roku ubiegłego a końcem czerwca roku bieżącego, a więc zaledwie w pół roku, wzrosło o 64,5 mld zł. Czas przerwać ten szaleńczy pęd do zadłużania następnych pokoleń Polaków. W przeciwnym razie jedyne, co nam pozostanie, to zastawienie resztek naszego majątku wierzycielom, w dużej mierze zagranicznym. Oby tylko było co zastawić.    

 

Wpis dostępny na blogAiD.

Prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak

Członek Rady Polityki Pieniężnej, pracownik Katedry Bankowości Szkoły Głównej Handlowej.

NaszDziennik.pl