Prezydent skierował do Sejmu projekt ustawy emerytalnej przywracający wiek na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
Zamieszanie wokół reformy emerytalnej można przypisać Platformie. To ta partia początkowo deklarowała, że wiek emerytalny nie ulegnie zmianie, a następnie podniosła go, dla mężczyzn o 2 lata, a dla kobiet aż o 7. To był niegodziwy ruch i to w dwóch aspektach. Po pierwsze, oszukano Polaków, a po drugie, zmuszono ich do dłuższej pracy wbrew ich woli. Bez wątpienia lobbyści wpływający na reformę emerytalną autorstwa Platformy z pewnością chcieliby, abyśmy wiek emerytalny osiągnęli, mając 97 lat. Tylko czekać, aż pojawią się pomysły, żebyśmy na emeryturę przechodzili po śmierci.
Prezydent nie tylko zwraca ułamek szacunku do polityków, bo pokazuje, że jak obiecał, to zrobi wszystko, aby słowa dotrzymać, ale także daje ludziom możliwość decydowania o sobie. Projekt Andrzeja Dudy daje obywatelom możliwość wyboru. Gdy ktoś po osiągnięciu wieku emerytalnego np. uzna, że świadczenie naliczone przez ZUS jest za małe, będzie mógł pracować dalej.
Propozycja Andrzeja Dudy jest minimalnym przejawem przyzwoitości władzy, ponieważ nie rozwiązuje jeszcze wszystkich problemów systemu emerytalnego. Miejmy tego świadomość, że to dopiero początek drogi. System wymaga generalnej reformy. Obecnie jedynym efektem jego funkcjonowania są dziadowskie emerytury, które człowiek otrzymuje za swoją ciężką pracę przez całe życie.
Tak więc projekt reformy emerytalnej znosi przymus pracy, ale niestety nie eliminuje przymusu ekonomicznego, który nie pozwoli większości Polaków na skorzystanie z prawa do emerytury. Dlaczego? Bo z dziadowskich pensji nie można się spodziewać emerytury innej niż skandalicznie niskiej. Stopa zastąpienia wynosi raptem 30-40 proc. To niestety powoduje, że ludzie będą musieli trzymać się pracy jak najdłużej.
Są takie osoby, które będą musiały zrezygnować z pracy, aby poświęcić się rodzinie. Jest wielu ludzi, którzy chcą wywiązać się z obowiązków babci i dziadka. Wciąż wykonywanie niektórych zawodów sprawia, że zdrowie na starość jest totalnie wyniszczone. A są też takie osoby, które są najzwyczajniej w świecie zmęczone zawodowymi obowiązkami. One mają prawo udać się na emeryturę. O nich musimy pamiętać i dlatego system emerytalny musi sprawniej działać, aby m.in. im zapewnić godziwą starość.
Projekt prezydenta jest więc pierwszą czynnością do postawienia systemu z głowy na nogi. Z pewnością usłyszymy teraz lament lobbystów, że to będzie nas strasznie dużo kosztować i że załamie nasz system finansowy. To są twierdzenia absurdalne, głupie i szkodliwe. Przypomnę, że premier Donald Tusk przejdzie na europejską emeryturę mając 65 lat, a nie 67 i jego świadczenie, jeżeli zostanie wybrany na następną kadencję „prezydenta Europy”, wyniesie 21 tys. zł miesięcznie.
Teraz powinniśmy rozpocząć ogólnonarodową debatę, jak zreformować system. Co należy zrobić, aby nasze spółki Skarbu Państwa zaczęły zarabiać na naszą przyszłość i aby ZUS zaczął mądrze inwestować pieniądze. Bo to stać się musi. Bo już dłużej tak się nie da.

