logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

Mocny głos w obronie obywateli

Wtorek, 19 kwietnia 2016 (03:24)

Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu jednemu z tygodników, w którym nazwał sprawę kredytów frankowych współczesnym niewolnictwem, lichwą i wyzyskiem. Dodał, że „międzynarodowe koncerny doskonale wiedzą, że gdy działa się niezgodnie z prawem, to w praworządnym państwie płaci się karę”.  – Ludzi nie można oszukiwać, a państwo ma obowiązek ludzi przed lichwą i takim wyzyskiem bronić. I obiecuję, że bez względu na różne opory i płacze, zapewne także w naszym obozie, uwolnimy Polaków z tej niewoli – mówił Jarosław Kaczyński.

To bardzo potrzebna, mądra i jednoznaczna ocena działań banków i instytucji finansowych, w tym firm ubezpieczeniowych i pośrednictwa finansowego na polskim rynku finansowym, proponujących od lat toksyczne produkty bankowe, jakimi okazały się tzw. kredyty frankowe. Mówię o tzw. kredytach frankowych, bo klienci banków ani deweloperzy nie widzieli franka na oczy, a banki nie miały odpowiedniego, pełnego zabezpieczenia w tej walucie. Nie tylko unijne prawo zabraniało zabezpieczenia 20-30-letnich kredytów tzw. walutowych wynoszącymi od 3 do 6 miesięcy depozytami i lokatami polskich ciułaczy.

Jarosław Kaczyński powiedział wyraźnie, że ta negatywna ocena rynku finansowego nie dotyczy tylko tzw. kredytów frankowych, ale też polisolokat. To jest kolejna gigantyczna afera wisząca nad polskim rynkiem finansowym. Z tym że ona nie dotyczy już 700 tys. kredytobiorców wraz z rodzinami, tylko od 4 do 5 mln Polaków złapanych w tę pułapkę ubezpieczeń z funduszem kapitałowym.

To są dwie gilotyny wiszące nad polskim rynkiem finansowym, które drenowały i drenują  kieszenie Polaków na ogromne kwoty. Dzisiaj równowartość tzw. kredytów frankowych to jest około 140 mld zł, a polisolokaty i ubezpieczenia z funduszem kapitałowym to blisko 50 mld zł, a więc łącznie jest to gigantyczna kwota ponad 190 mld zł, nieobojętna dla polskiej gospodarki i koniunktury w kraju.

Dobrze, że jest świadomość tego, że ci, którzy naruszają prawo, tworzą podstępne i toksyczne produkty i chwytają w pułapkę Polaków, powinni ponosić tego konsekwencje oraz spotkać się z wymierzeniem odpowiedniej kary. W Stanach Zjednoczonych za tego typu działania wielkich banków nałożono na nie już dziesiątki miliardów dolarów kar. Zdumiewające jest to, że w Polsce przez wiele lat można było prowadzić wątpliwe co do zgodności z prawem i wielce kosztowne  operacje bez interwencji organów państwowych.

Klienci ci od początku byli zdani na siebie oraz skazani na ogromne straty. W przypadku polisolokat wcześniejsze zerwanie umowy w terminie krótszym niż 10 lat czy 15 lat powodowało utratę od 80 do 100 proc. włożonego kapitału. Ludzie ci byli z góry na przegranej pozycji. Najwyższy już czas, aby te instytucje nie tylko zwróciły nienależne zyski, ale też wzorem cywilizowanych państw świata poniosły z tego tytułu konsekwencje, nie tylko finansowe.

Wydaje się, że te konsekwencje powinny dotyczyć także tych instytucji kontroli i nadzoru, takich jak choćby KNF, które pozwoliły na tego typu wynaturzenia i toksyczne produkty banków i firm ubezpieczeniowych zdominowanych w Polsce przez kapitał zagraniczny.

Wygląda na to, że mamy do czynienia z ogromną skalą naruszenia obowiązującego prawa w Polsce, niechronienia uczestników rynku w sposób właściwy i gigantycznymi stratami dla wielu milionów polskich klientów, którzy skorzystali z tzw. kredytów frankowych i polisolokat.

Krytyczna opinia na temat działań banków i ubezpieczycieli to nie jest tylko zdanie premiera Jarosława Kaczyńskiego, ale także sądów. Sąd Okręgowy w Warszawie w swoim wyroku (sygnatura akt III C 1453/13) stwierdził, że polisolokaty i ubezpieczenia z funduszem kapitałowym są oszukańcze w niewiarygodnym stopniu. Również ostatni raport rzecznika finansowego z marca 2016 r. w niezwykle krytyczny sposób ocenia tego typu produkty, stwierdzając, że zyski zostały osiągnięte kosztem ogromnych strat klientów i były świadomym wprowadzaniem ich w błąd.

Tak więc to bardzo mocne, ważne i oczekiwane stwierdzenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego, bo one trafiają w sedno patologii panujących na polskim rynku przez wiele ostatnich lat, ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich 8 lat. Mam nadzieję, że sprawę tę uda się rozwiązać tak, aby pociągnąć do odpowiedzialności winnych całej sytuacji, z uwzględnieniem instytucji państwowych, które milczały, gdy strzyżono polskich obywateli. I można to zrobić skutecznie bez straszenia zagrożeniem dla systemu bankowego i finansowego w Polsce. 

Janusz Szewczak

Autor jest ekonomistą i posłem Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl