logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Dlaczego nie ma inflacji?

Środa, 16 stycznia 2019 (22:51)

Po kryzysie finansowym z lat 2007-2008 główne banki centralne świata prowadzą bardzo łagodną politykę monetarną. W teorii utrzymywanie stóp procentowych na niskim poziomie oraz przeprowadzanie dodatkowych skupów aktywów powinno być bardzo inflacjogenne, jednak dane pokazują bardzo powolny wzrost cen

Zgodnie z odczytami inflacji z 4 stycznia w grudniu ub.r. (w ujęciu miesięcznym) ceny były stabilne – nie zanotowano zmian we wskaźniku CPI obrazującym inflację konsumencką. W ujęciu rocznym dynamika cen wyniosła 1,1 proc., co jest odczytem poniżej celu Narodowego Banku Polskiego. W świetle tych danych odpowiednią politykę pieniężną zalecali umiarkowani oraz „gołębio” nastawieni członkowie Rady Polityki Pieniężnej, których reprezentuje prof. Eryk Łon, regularnie publikujący na łamach „Naszego Dziennika”. Dlaczego mamy do czynienia ze stanem niskiej inflacji, mimo ekspansywnej polityki monetarnej?

1. Postęp technologiczny – sprzyja wzrostowi wydajności i produktywności ludzkiej pracy. Jeśli dany pracownik dzięki odpowiedniemu uzbrojeniu kapitałowemu lub wydajniejszym procesom produkcji jest w stanie wytworzyć więcej dóbr, to koszt pracy w jednostce, np. towaru, jest niższy, co sprawia, że wzrost cen nie zachodzi lub zachodzi wolniej.

2. Globalizacja – poprzez umiędzynarodowianie się rynków dochodzi do przenoszenia produkcji do krajów o niższych kosztach pracy. Dla przykładu: amerykańska firma Amazon otwiera magazyny w Polsce, ponieważ koszty płac dla Polaków są niższe niż w przypadku Amerykanów, co dla korporacji jest oszczędnością. Tego typu poszukiwanie tańszych i wydajnych pracowników hamuje wzrost cen. Gdyby wszystkie firmy, które mają swoje fabryki i montownie w krajach mniej zamożnych, były obligowane do prowadzenia działalności jedynie w kraju macierzystym, np. w USA, wówczas koszty pracy wzrosłyby, powodując tym samym wzrost cen produktów, czyli inflację. Warto dodać, że globalna dezinflacja ma swoje znaczące wady, dodatkowo pozostaje w dużej mierze poza kontrolą rządów narodowych.

3. Cel inflacyjny banków centralnych – w 1989 roku Bank Centralny Nowej Zelandii przyjął za główny cel inflację o określonym poziomie, stopniowo inne banki centralne szły jego śladem i współcześnie strategia bezpośredniego celu inflacyjnego jest szeroko rozpowszechniona. Niektóre banki centralne, np. amerykański Fed, poza inflacją wspierają zatrudnienie i regulują długoterminowe stopy procentowe. Narodowy Bank Polski w pierwszej kolejności został zobligowany do stania na straży umiarkowanej dynamiki cen, czyli inflacji na poziomie 2,5 proc. z możliwością odchylenia o 1 punkt procentowy zarówno w górę, jak i w dół. Gdy owa dynamika cen nie będzie zagrożona, wówczas NBP może wspierać gospodarczą politykę rządu. Zobligowanie banków centralnych do podejmowania swoich decyzji z uwzględnieniem głównie inflacji wpłynęło pozytywnie na stabilność cenową, przez co wysoka inflacja nie zaburza procesów gospodarczych. Należy mieć na uwadze, że ten argument może zostać rozpatrzony jako odpowiedni w wyjaśnianiu braku silnej inflacji, natomiast nie wyjaśnia, dlaczego inflacji praktycznie nie ma, mimo akomodacyjnej polityki monetarnej.

4. Demografia – silnie starzejące się społeczeństwo może łatwo wpaść w pułapkę niskiej inflacji i niskiego wzrostu gospodarczego, ze względu na brak równowagi (aktualnej i potencjalnej) na rynku pracy oraz rosnące obciążenie budżetu przez konieczność wypłacania emerytur coraz większej części społeczeństwa. Z tego względu bardzo ważne jest, aby dbać o wysoką liczbę urodzeń. Struktura demograficzna danego społeczeństwa nie jest obojętna dla dynamiki cen. W przypadku społeczeństw młodych presja inflacyjna wydaje się wyższa. Może to się wiązać ze zwiększonymi wydatkami na utrzymanie i wykształcenie dzieci, które są jeszcze w wieku przedprodukcyjnym. Zwiększone wydatki sprzyjają wzrostowi cen (strona popytowa), z drugiej strony mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym wytwarza mniejszą ilość dóbr i usług, co również sprzyja wzrostowi cen (strona podażowa). Jednostki tworzące społeczeństwo starzejące się, o relatywnie niskiej dzietności w czasie aktywności zawodowej rezerwują większą cześć zarobków na cele emerytalne, co powinno przekładać się na mniejszy popyt i tym samym niższą inflację. Duży udział osób aktywnych zawodowo korzystnie wpływa na podaż dóbr i usług, a środki przeznaczone na przyszłą emeryturę często zasilają fundusze kapitałowe, generując inwestycje pomagające zwiększać wydajność (patrz punkt 1).

5. Model konsumpcji społeczeństwa – wydatki konsumpcyjne mają silny wpływ na inflację, zatem społeczne normy w tym zakresie są warte podkreślenia. Powszechne finansowanie konsumpcji kredytem jest znamienne dla modelu amerykańskiego. Biorąc pod uwagę jedynie ten czynnik, społeczeństwo za oceanem bardziej sprzyja inflacji, ponieważ nowy pieniądz pojawia się w obiegu gospodarczym dzięki masowej podaży pieniądza kredytowego, co winduje ceny. Z odwrotną sytuacją mamy do czynienia w oszczędnym społeczeństwie japońskim, które cechuje wysoka stopa oszczędności. W przypadku Kraju Kwitnącej Wiśni rząd bierze na swoje barki zapewnienie odpowiedniej ilości wydatków, czego wskaźnikiem może być rekordowy poziom zadłużenia względem PKB przekraczający 200 proc. Nie jest to strategia szczególnie ryzykowna, ponieważ lwią część japońskiego długu posiadają obywatele tego kraju, stanowiąc stabilne źródło finansowana wydatków publicznych, których sami są beneficjentami.

6. Neo-fisheryzm – Irving Fisher argumentował, że utrzymywanie stóp procentowych na niskich poziomach implikuje niską inflację. Zgodnie z tym rozumowaniem nominalne stopy procentowe są w przybliżeniu szacowane jako suma realnej stopy procentowej oraz oczekiwanej stopy inflacji. Oczekiwanie wyższej inflacji w przyszłości skutkuje wyższymi nominalnymi stopami procentowymi. Z drugiej strony, jeśli banki centralne utrzymują stopy procentowe historycznie bardzo nisko, to tym samym zakotwiczają oczekiwania deflacyjne lub bardzo niskiej inflacji. Jako przykład popierający ten pogląd można przywołać Japonię, w której stopy procentowe są na poziomach bliskich zeru od późnych lat 90., a pomimo to ekspansywna polityka nie doprowadziła do realnego odbicia inflacji. Jednak pogląd ten jest przeciwny ogólnie przyjętym standardom i kiedy prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział, że wysokie stopy procentowe są przyczyną inflacji, został bardzo źle odebrany przez środowiska ekonomiczne. Być może Erdogan odwoływał się do neo-fisheryzmu, a być może przedstawiony wyżej schemat jest adekwatny jedynie w przypadku występowania stóp blisko granicznej wartości zera. Obszar ten z pewnością wymaga dalszych badań i rozważań.

W złożonej sytuacji ekonomicznej, w której wiele zmiennych wpływa na siebie, a na dodatek kluczowe znaczenie dla kształtowania się zjawisk ekonomicznych mają ludzkie wybory i działania, trudno jednoznacznie stwierdzić, co jest przyczyną utrzymującej się długo niskiej dynamiki cen. Autor artykułu ma nadzieję, że przedstawione wyżej wyjaśnienia mogą ułatwić zrozumienie potencjalnych przyczyn dezinflacji.

Wojciech Świder

Nasz Dziennik