logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Racja po stronie frankowiczów

Piątek, 17 maja 2019 (22:36)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Długo trzeba było czekać, żeby usłyszeć z ust rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, że Trybunał jest po stronie frankowiczów. Warto było czekać?

– Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Giovanni Pitruzzella zaprezentował we wtorek przed Trybunałem opinię, która jest rzeczywiście korzystna dla frankowiczów. Z dużym prawdopodobieństwem zostanie ona przyjęta w wyroku Trybunału w Luksemburgu. Długo czekaliśmy, ale warto było się bić o słuszną sprawę. Giovanni Pitruzzella tak naprawdę powiedział to samo, o czy mówiłem w 2016 roku jako poseł wnioskodawca projektu ustawy o restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów. Dokładnie ta sama retoryka była powtarzana przez lata przez rzecznika finansowego, przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Co to oznacza?

– Przede wszystkim to, że wszyscy o tym wiedzieli, wszyscy mieli świadomość, ale nikt nie miał odwagi podjąć decyzji i postawić się bankom.

Były cztery projekty, w tym prezydencki, które trafiły do Sejmu, ale żaden nie stał się obowiązującym prawem?

– To prawda. Nasz projekt, projekt Kukiz’15, przeszedł pierwsze czytanie i zatrzymał się na etapie podkomisji i Komisji Finansów Publicznych. Myślę, że wyszła tu cała niemoc polityczna, obawy polityczne przed reakcją rynku, przed tym, jak zachowa się lobby bankowe. Okazało się zatem, że polityka jest ważniejsza od polskich obywateli, a jednocześnie w oczach polityków pojawił się strach, co też pokazuje, że niestety, ani Platforma i PSL, które przez osiem lat rządziły Polska, ani Prawo i Sprawiedliwość nie miały cywilnej odwagi stanąć po stronie obywateli.

Powiedział Pan ostatnio z mównicy sejmowej, że frankowicze są ofiarami także polityków. Dlaczego?

– Politycy bali się stanąć murem za obywatelami naprzeciw lobby finansowego i takie są fakty. Natomiast zdecydowałem się na wygłoszenie tego stanowiska, bo, o dziwo, to wystąpienie rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wszyscy przemilczeli, jakoś nikt nie chciał tego zauważyć. Tymczasem ludzie, do których ta informacja nie dotarła za pośrednictwem polityków i mediów, powinni się o tym dowiedzieć. Cóż mieli powiedzieć dziennikarze, którzy dotąd jedli z ręki banków…  To samo dotyczy Związku Banków Polskich i wszystkich innych instytucji politycznych, które nie zawsze zachowywały się w porządku wobec ludzi. Podkreślę: kredytobiorcy są ofiarami tchórzostwa polityków. Gdyby po stronie polityków była odwaga, gdyby politycy – w sposób jednoznaczny – stanęli po stronie obywateli, tak jak zrobiono to na Węgrzech i w wielu innych państwach, to nie mówilibyśmy dzisiaj o tchórzostwie, ale o twardych zasadach pilnowania interesów państwa polskiego. Tymczasem dzisiaj, niestety, siły polityczne mają moralnego kaca, co więcej, zaobserwowałem, że wielu polityków, szczególnie z Platformy, ale również z PiS-u, główkuje, jak ten temat odwrócić, jak powiedzieć, że dołożyli cegiełkę do korzystnej opinii rzecznika unijnego Trybunału Sprawiedliwości, że stali po stronie obywateli i generalnie chcieli dobrze.

Jak dzisiaj wygląda sytuacja frankowiczów i co zmienia się po wyrażeniu opinii przez rzecznika generalnego TSUE Giovanniego Pitruzzellego?

– Póki co, opinia rzecznika Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu jest rekomendacją, niejako materiałem wyjściowym dla Trybunału, ale dotychczasowa praktyka pokazuje, że bardzo rzadko zdarza się, żeby opinia różniła się od ostatecznego orzeczenia. Ze swojej strony uważam, że sądy nie mają żadnego argumentu do obrony banków, przy czym wielu sędziów nie było w porządku, nie zachowując bezstronności. Wielokrotnie zwracałem na to uwagę i to jest pierwsza sprawa. Po drugie, umowy między bankami a kredytobiorcami będą do zweryfikowania, a więc wszystkie zapisy abuzywne, które są niezgodne z prawem, i to zarówno z prawem polskim, jak i unijnym, powinny zniknąć z umów i to natychmiast. I rzecz najważniejsza, mianowicie, banki trzeba zmobilizować, żeby usiadły do rozmów z klientami, co podkreślałem od samego początku, kiedy tylko zająłem się sprawą kredytów tzw. frankowych. Ludzie, którzy zostali poszkodowani, nie chcą żadnej łaski, ale chcą, aby sprawę uregulować w sposób prawny.

Czyli jak?

– Ludzie chcą spłacić zaciągnięte kredyty, ludzie nie chcą, żeby je umarzano, ale chcą uczciwych, jasnych zasad kredytowych. Kiedy bowiem obowiązywać będą przejrzyste regulacje prawne, to kredytobiorcy dadzą sobie radę ze spłatą zaciągniętych kredytów. I to jest to, co próbowano przemilczeć i raczej stosować retorykę, że frankowicze chcą wykorzystać państwo, coś komuś zabrać itd. I to jest różnica jakościowa, o której dotąd się nie mówiło.

Opinię rzecznika TSUE i w związku z tym obecny stan dotyczący kredytów frankowych można uznać za sukces?

– Myślę, że jest to pewien sukces, że w obecnej kadencji Sejmu, kiedy zaangażowałem się w sprawę pomocy frankowiczom, udało mi się im pomóc. Cieszę się z tego małego poselskiego sukcesu, który jest owocem także mojej pracy, cieszę się, że zaangażowałem się w słusznej sprawie, co potwierdza opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Dziękuję za rozmowę.   

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl