logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Potrzebna jest edukacja finansowa

Poniedziałek, 24 czerwca 2019 (23:04)

Z Marianem Szołuchą, doktorem nauk ekonomicznych z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Doktorze, czym tak naprawdę jest projekt ustawy antylichwiarskiej przyjętej przez rząd, który – jak zapowiada premier Mateusz Morawiecki – wkrótce ma trafić do parlamentu?

– Tak zwana ustawa antylichwiarska to jest kolejna ustawa, która ma ograniczyć funkcjonowanie w Polsce firm pożyczkowych. Jest to jednocześnie ustawa, która ma zredukować cenę pieniądza, jaki te firmy udostępniają swoim klientom. Przy czym warto zwrócić uwagę, że są to pożyczki, a właściwie kredyt konsumencki, bo tak brzmi jego oficjalna nazwa, w niewielkich kwotach, na krótki termin spłaty, ale za to na wysoki procent i – co dla wielu jest ważne – dostępne szybko, właściwie od ręki, a więc znacznie szybciej niż dzieje się to w bankach. Krótko rzecz ujmując, ten projekt to jest regulacja, która ma obniżyć cenę tego kredytu i która głębszą, bardziej wnikliwą kontrolą państwa objąć ma cały ten segment rynku finansowego.

Póki co nie znamy jeszcze finalnego kształtu tej ustawy, ale wiemy, że na jej uchwalenie nie ma zbyt wiele czasu…

– To prawda, znamy tylko propozycję, która kilka dni temu przeszła przez Radę Ministrów. Przed nowym prawem jest zatem droga legislacyjna, a więc cała procedura i czytania w Sejmie i Senacie, zanim trafi ona na biurko prezydenta Andrzeja Dudy. Prawdę mówiąc, czasu, aby ten projekt przeszedł wymaganą prawem drogę, jest mało, choć dla chcącego nic trudnego – chciałoby się rzec. W najnowszej historii polskiego parlamentaryzmu znamy przecież przypadki, kiedy pełną ścieżkę legislacyjną projekty przechodziły znacznie szybciej, ale nad takimi, które z jednej strony nie wymagają pośpiechu, a z drugiej dotyczą złożonej materii związanej z funkcjonowaniem rynku finansowego, potrzeba nieco więcej czasu. Natomiast do wyborów parlamentarnych pozostało zaledwie kilka posiedzeń Sejmu: dwa w lipcu jeszcze przed wakacjami sejmowymi i jedno we wrześniu. Z kolei po październikowych wyborach parlamentarnych zastosowana zostanie – tak jak zwykle w tego typu przypadkach, po każdych wyborach do Sejmu i Senatu – opcja zerowa wynikająca z zasady dyskontynuacji prac parlamentu. Zatem jeśli projekt tzw. ustawy antylichwiarskiej ma przejść, to musi on płynnie wkroczyć na ścieżkę legislacyjną, i to w najbliższych dniach.  

Jeśli ten plan się ziści i projekt stanie się obowiązującym prawem, to czy będziemy mogli mówić o przełomie w walce z lichwą?

– Przede wszystkim nie jest jasne co do zasady, a w polskim prawie szczególnie nie jest ostre pojęcie lichwy, co to znaczy lichwa, w jakim przypadku możemy o niej mówić, od jakiego poziomu oprocentowania i innych kosztów danego długu możemy mówić o lichwie. Jest pytanie: czy dla pożyczki długoterminowej na tydzień, dwa tygodnie, miesiąc możemy stosować oprocentowanie roczne, czyli RRSO [rzeczywista roczna stopa oprocentowania – red.]? Osobiście mam wątpliwości. To tak jak gdyby porównywalibyśmy dzienną cenę wynajmu pokoju w hotelu przeliczoną na liczbę dni z ceną wynajmu mieszkania na rok. Przecież są to dwa różne rodzaje produktów, tak samo jak dwoma rodzajami produktów kredytów są kredyt konsumencki, o którym już wspomniałem, i na przykład kredyt hipoteczny albo, dajmy na to, kredyt inwestycyjny. Są to kredyty udzielane w inny sposób, inaczej zabezpieczone, opiewające na inne kwoty – często niedające się ze sobą porównać.

A zatem regulacje rynku pożyczek krótkoterminowych są potrzebne?

– Owszem, regulacje rynku pożyczek, tzw. chwilówek, z jednej strony są oczywiście potrzebne, a z drugiej nie jestem radykałem w podejściu do tej problematyki, to znaczy nie uważam, aby firmy pożyczkowe były złem samym w sobie, by miały być zostać wyeliminowane z polskiego rynku. Wówczas w naszym społeczeństwie powstanie olbrzymia grupa osób wykluczonych z usług bankowych i dostępu do nich – zresztą z różnych przyczyn, często życiowych, niezależnych od samych tych osób skazanych. Jeśli tego typu firm zabraknie, pozostanie im chyba tylko czarny rynek, coś zupełnie wyjętego spoza prawa. Mam na myśli miejsca, gdzie nie obowiązują żadne limity i żadne reguły. A zatem ucywilizowanie rynku pożyczek krótkoterminowych – tak, natomiast wyeliminowanie ich z naszej rzeczywistości – moim zdaniem nie. Uważam, że jest to segment, który powinien mieć na rynku finansowym swoje miejsce – zwłaszcza że korzystają z niego często osoby młode, ludzie na dorobku, którzy dzięki tego rodzaju usłudze okresowo poprawiają swoją płynność finansową. To znaczy lepiej, żeby taki rynek był pod kontrolą państwa, niż żeby był spod państwowej opieki, regulacji w ogóle wyjęty. To jest też rynek, który w Polsce funkcjonuje dziś już chyba głównie w świecie internetu, w świecie, w którym ceny pieniądza można ze sobą stosunkowo łatwo porównać, do czego służą stosunkowo proste narzędzia dostępne właśnie w sieci.

Projekt tzw. ustawy antylichwiarskiej różnie był postrzegany przez ekspertów. Co budziło największe kontrowersje?

– To prawda, ten projekt właściwie od samego początku budził pewne kontrowersje i moim zdaniem jego autorzy niewystarczająco solidnie przygotowali go pod względem warsztatowym. Zresztą wytknięto to w szeregu opinii, w konsekwencji projekt ten poprawiono, ale zarysowany wcześniej wizerunek niedoróbki legislacyjnej – mówiąc delikatnie – do niego przylgnął. Mam nadzieję, że w toku prac sejmowych, w komisjach wszystkie błędy i sprawy problematyczne zostaną z tego projektu wyeliminowane.

I wtedy może to być skuteczny instrument do walki z patologiami w tym obszarze?

– Tak jest. W ogóle to cieszę się, że taka inicjatywa powstała, ale przestrzegam przed wylaniem dziecka z kąpielą, przed uleganiem populizmowi, w imię którego np. zabronilibyśmy w ogóle pożyczania na wyższy procent. Ten wyższy procent w firmie pożyczkowej w stosunku do oferty banków to jest cena za to, że pożyczamy małą kwotę na krótki termin i że możemy te pieniądze otrzymać w krótkim czasie. Żeby było jasne, jestem zdecydowanym przeciwnikiem lichwy jako takiej, ale też nie chciałbym, żeby państwo zabraniało ludziom podejmowania ryzyka na własną odpowiedzialność. Najważniejszym elementem, którego państwo powinno pilnować – w tym i w innych tego rodzaju przypadkach – jest odpowiedni poziom informacji dotyczących warunków udzielania takiej pożyczki. To znaczy, jeśli będziemy mieli czarno na białym, tłustym drukiem opisane oprocentowanie danej pożyczki, jeśli klient nie będzie wprowadzany w błąd i będzie podejmował takie ryzyko świadomie, to moim zdaniem co do zasady państwo nie powinno mu takiej możliwości odbierać czy zabraniać. Rzecz jasna, wszystko w określonych prawem granicach, bo oprocentowanie w rodzaju dziesiątek tysięcy procent woła o pomstę do nieba. Reasumując – dobrze, że państwo się tym problemem zajmuje, ale ja w swoim podejściu do tego sektora reprezentuję stanowisko wyważone, wypośrodkowane. Kontrola państwa, uczciwe zasady – tak, ale zupełna eliminacja na pewno nie, zwłaszcza że firm pożyczkowych nie można porównać z parabankami, które najpierw gromadzą depozyty ludności, a potem z tych depozytów finansują pożyczki, natomiast firmy pożyczkowe udzielają tych pożyczek na bazie kapitału swoich właścicieli. A zatem z tej perspektywy takie firmy pożyczkowe rodzą mniejsze zagrożenie niż parabanki.

Jednak patologie z ukrytymi kosztami w pożyczkach dotykają tysięcy Polaków. Kto w Polsce szczególnie jest na to narażony i co powinni wiedzieć zwykli ludzie, jak się zachować, żeby nie wpaść w pułapkę i nie stać się ofiarą oszustów?

– Rozwiązaniem tego typu patologii, które występują na polskim rynku finansowym, jest z jednej strony zmuszenie przez państwo pożyczkodawców do rzetelnego informowania swoich klientów o warunkach – zwłaszcza o oprocentowaniu i o tzw. kosztach pozaodsetkowych. Z drugiej strony potrzebna jest edukacja finansowa Polaków – także samokształcenie finansowe, które powinno być permanentne. Powinniśmy się nauczyć korzystać z listy ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego, powinniśmy się nauczyć korzystać z internetowych porównywarek cen kredytów i pożyczek, powinniśmy także przyswoić sobie podstawowe pojęcia, takie jak RRSO, o którym mówiłem wcześniej, czy pojęcie procenta składanego, czyli sposobu oprocentowania wkładu pieniężnego polegającego na tym, że odsetki za dany okres oprocentowania są doliczane do wkładu – podlegają kapitalizacji – i w ten sposób „składają się” na zysk wypracowywany w okresie późniejszym. Bez tego w zasadzie cały czas będziemy narażeni na praktyki oszustów, których na rynku finansowym jest zawsze całe mnóstwo. I tej wiedzy, tej świadomości nic nie zastąpi.

Dziękuję za rozmowę.                    

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl