logo
logo

Sąd Okręgowy w Warszawie unieważniając umowę kredytu frankowego państwa Dziubaków uznał m.in., że bank nie poinformował konsumentów, jak dalekosiężne mogą być konsekwencje ryzyka walutowego w zawieranej na 40 lat umowie Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kancelarie pod lupą UOKiK

Sobota, 18 stycznia 2020 (11:47)

UOKiK zainteresował się działaniami kancelarii prawniczych, które pomagają poszkodowanym przez instytucje finansowe Polakom w dochodzeniu roszczeń. Jeden z oficjalnych powodów to  zasady ustalania wynagrodzenia.

 

UOKiK poinformował, że analizuje oferty kancelarii odszkodowawczych od drugiej połowy 2017 r. Wtedy pojawiły się zachęty skierowane do osoby, które posiadały polisy z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Prawnicy oferowali pomoc w ubieganiu się o zwrot opłat likwidacyjnych. Następnie kancelarie swoją pomoc skierowały do klientów banków, którzy posiadają kredyty hipoteczne denominowane lub waloryzowane np. we franku szwajcarskim, a także do konsumentów posiadających obligacje korporacyjne GetBack.

Urząd antymonopolowy postawił zarzuty sześciu firmom, w tym czterem kancelariom odszkodowawczym. Urzędnicy  dopatrzyli się stosowania w umowach klauzul niedozwolonych i praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

W toku są postępowania dotyczące firm: Arbiter SA z Wrocławia, Kancelarii Prawnej Semper Invicta sp. z o.o. sp.k. z Wrocławia (dawniej Kancelaria Invictus sp. z o.o.), Votum SA z Wrocławia. Urząd wydał już pierwsze decyzje, które dotyczą: DM Group sp. z o.o. z Rzeszowa, Kancelarii Virtus sp. z o.o. z Krakowa, Omikron sp. z o.o. z Wrocławia (dawniej Optima Legal Consulting sp. z o.o.).

Skąd zainteresowanie UOKiK-u kancelariami odszkodowawczymi? Prezes Urzędu nie ukrywa, że jest to efekt pozywania banków. 

„Wyrok TSUE C260/18 w sprawie państwa Dziubak zapewne spowoduje, że wzrośnie liczba podmiotów świadczących pomoc w walce sądowej z bankiem. Liczę, że wsparcie kancelarii odszkodowawczych, ale również radców prawnych, adwokatów, będzie rzetelne i profesjonalne. Nie możemy kwestionować wysokości wynagrodzenia jako głównego świadczenia stron, ale analizujemy, czy postanowienia, które je określają, są jednoznaczne i czy zapewniają równowagę stron takiej umowy. Chodzi o to, żeby konsument wiedział, za co i ile płaci” – mówi cytowany w komunikacie prezes UOKiK Marek Niechciał.

Prezes Niechciał zachęca do analizowania wysokości wynagrodzenia i negocjowania warunków umów, np. honorarium, w tym wynagrodzenia za pomyślne zakończenie sprawy, czy terminu, w jakim musimy zapłacić kancelarii za jej pracę.

„Poprośmy o zestawienie kosztów, np. może się okazać, że kancelaria obciąży nas kosztami dojazdu pełnomocnika do sądu” – radzi Niechciał. 

Zastrzeżenia UOKiK budzi m.in.: prowizja za sukces (Semper Invicta); brak możliwości wyboru pełnomocnika (Arbiter, Virtus, Votum, Semper Invicta); kara za rozwiązanie umowy przez konsumenta (Arbiter, Virtus, Semper Invicta); zakaz prowadzenia przez konsumenta samodzielnych rozmów i negocjacji z bankiem czy ubezpieczycielem (Arbiter, Semper Invicta); brak obowiązku przedstawiania zestawienia kosztów (Semper Invicta); kara umowna za naruszenie poufności (Kancelaria Prawna Semper Invicta); wypłata uzyskanych pieniędzy na konto kancelarii, a przelew na rachunek konsumenta nawet po 4 miesiącach (Semper Invicta); informacje, które wprowadzają w błąd (DM Group, Omikron).

Pierwsze kary 

Jak poinformowano, prezes UOKiK wydał już pierwsze decyzje: na DM Group nałożył ponad 47 tys. zł kary, na Omikron – ponad 11 tys. zł za wprowadzanie w błąd, a na Kancelarię Virtus ponad 28 tys. zł kary za stosowanie klauzul niedozwolonych.

Wysokość sankcji ustalana jest na podstawie rocznego obrotu danej firmy. W toku są jeszcze trzy postępowania w sprawie uznania postanowień za niedozwolone. Dotyczą one: Arbiter SA z Wrocławia, Kancelarii Prawnej Semper Invicta sp. z o.o. sp.k. z Wrocławia (dawniej Kancelaria Invictus sp. z o.o.), Votum SA z Wrocławia.

„Jak poinformowaliśmy Prezesa UOKiK, zapisy naszej umowy mają na celu uniknięcie wytaczania powództwa w sytuacjach, w których pełnomocnik zdefiniuje szczególnie wysokie ryzyko procesowe, a tym samym nie chcąc narażać konsumenta na oddalenie powództwa i związane z tym koszty, odstępuje od jego wytoczenia. Co szczególnie ważne, w takich sytuacjach umowa przewidywała możliwość zwrotu wynagrodzenia uiszczonego przez klienta. Wymaga zaznaczenia, że 2 tys. klientów GK Votum  jest już reprezentowanych w procesach sądowych, a wskazany zapis w praktyce nie znajdował zastosowania. Pomimo tego, aby uniknąć wątpliwości na tle interpretacji ww. zapisu, Votum wycofało go z kolejnych wzorców i zadeklarowało usunięcie jego skutków w umowach już obowiązujących poprzez ich aneksowanie” – czytamy w komunikacie Votum SA.

Firma z Wrocławia deklaruje, że „wszelkie roszczenia klientów będą formułowane na drodze postępowania sądowego, nawet jeżeli będą obarczone wysokim ryzykiem procesowym, jednakże w takich sytuacjach klient uzyska szeroką informację”. W komunikacie podkreślono, że analiza orzecznictwa wskazuje na przeważającą liczbę wyroków korzystnych dla kredytobiorców.

„Biorąc pod uwagę wątpliwości przedstawione przez Prezesa UOKiK, Votum nie stosuje już zapisów, które były przedmiotem wyjaśnień. Jako podmiot chroniący interesy najszerszej rzeszy frankowiczów mamy zamiar wyznaczać najwyższe standardy rynkowe, dlatego też z pełnym zrozumieniem przyjmujemy działania UOKiK, który postrzegamy jako podmiot efektywnie zabiegający o słuszne interesy frankowiczów. Obserwujemy, że na rynku pojawiło się wiele podmiotów chcących obsługiwać roszczenia kredytobiorców frankowych, których praktyka działania i treść zapisów umownych będą wykorzystywane przez sektor bankowy do wzbudzania wątpliwości, co do skorzystania z oferty również tych pełnomocników, których usługi cieszą się zasłużoną renomą” – zauważa w komunikacie Votum Paweł Wójcik. 

Zwrócenie uwagi UOKiK na nierówną walkę Polaków z bankami powinno cieszyć. Jednak pozostaje pewien niedosyt, jeśli chodzi o zainteresowanie Urzędu działaniami banków. Zagrożone możliwością utraty nienależnych zysków banki zrobią wszystko, aby zniechęcić Polaków do składania pozwów. Powód jest prosty. W sądach coraz częściej przegrywają. Pozostaje czekać na informacje UOKiK o podjętych działaniach wobec banków, które straszą klientów, że jak podejmą działania w kierunku unieważnienia umowy, to wystąpią do sądu o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Z niecierpliwością konsumenci czekają też na informacje o karach, jakie UOKiK nałożył na banki za działania takie jak m.in. oporne wydawanie dokumentów dotyczących umów kredytowych i na podnoszeniu opłat za ich przekazywanie.

To gra o ogromne pieniądze. Szacuje się, że w sądach toczy się obecnie 25 tysięcy spraw wniesionych przez frankowiczów. Kredytów denominowanych we frankach może być nawet ponad 450 tysięcy. Jednak to nie wszystko. Kredytów spłaconych, ale takich, z którymi również można iść do sądu, jest ok. 300 tysięcy.

Sektor bankowy stać na przeciąganie spraw i lobbing. Kredytobiorcy takim zapleczem nie dysponują. A jak czas pokazał, nie mogą też liczyć na wsparcie rządzących. 

RP

NaszDziennik.pl