logo
logo
zdjęcie

Dr Marian Szołucha

Cel fiskalny czy zdrowotny?

Piątek, 21 lutego 2020 (10:11)
Nowe daniny powinno się wprowadzać tylko w wyjątkowych przypadkach, solidnie uzasadnionych ważnymi względami. Czy złe nawyki żywieniowe Polaków i coraz powszechniejsza otyłość w najmłodszych grupach wiekowych stanowią wystarczający powód? Wielu uzna, że tak. Dla innych to za mało.
 
Podobne dywagacje można już jednak najprawdopodobniej uznać za przeszłość. Prace legislacyjne nad podatkiem cukrowym są bowiem na finiszu. Rząd i większość sejmowa przekonują Polaków, że wszystko to przede wszystkim dla ich dobra, a w drugiej dopiero kolejności i niejako przy okazji dla dobra budżetu.
 
Jeśli takiej argumentacji mamy dać wiarę, to podatek cukrowy powinien być skonstruowany w sposób, który będzie zniechęcał do spożywania napojów z największą zawartością cukru. Innymi słowy, musi powstać wyraźna różnica w cenie pomiędzy towarem zdrowszym a tym bardziej szkodliwym.
 
Tymczasem proponowana obecnie wersja ustawy zakłada, że na wysokość opłaty złożą się: 50 groszy za zawartość cukru w ilości do 5 g w 100 ml napoju oraz 5 groszy za każdy kolejny gram. Łącznie ma to być nie więcej niż 1,20 zł za litr napoju.
 
Oznacza to, że podatkiem objęta zostanie szeroka gama napojów. Zatem spełniony zostanie cel fiskalny. Ale czy zdrowotny również? Raczej nie, skoro progresja ma być aż tak spłaszczona. Konsument, porównując same ceny napojów na sklepowej półce, raczej nie zauważy różnicy pomiędzy tymi bardziej i mniej słodzonymi. Będzie ona sięgać zaledwie dwudziestu kilku, może trzydziestu groszy. Podczas gdy powinna być przynajmniej trzykrotnie wyższa.
 
I nie chodzi wcale o to, by podwyższać ogólne obciążenie wynikające z opłaty, ale by promować, poprzez niższy jej poziom, napoje zdrowsze, czyli z mniejszą zawartością cukru.

 

 
 
 

Dr Marian Szołucha

Autor jest ekonomistą z Instytutu Prawa Gospodarczego.

Aktualizacja 21 lutego 2020 (13:44)

NaszDziennik.pl