logo
logo
 

Janusz Szewczak

Rząd PO - PSL szykuje nowy haracz

Czwartek, 30 stycznia 2014 (20:06)

Powrót do planów wprowadzeniu surcharge, czyli dodatkowej prowizji pobieranej od kwot wypłacanych z bankomatów, pokazuje, jak rozpaczliwa musi być sytuacja w finansach publicznych. Widzimy, jak lobby bankowe ma ogromny wpływ na obecną władzę.

To kolejny pomysł polegający na dodatkowym obciążeniu klientów. Jesteśmy zmuszeni do płacenia wysokich marż i opłat za usługi bankowe. Teraz pojawia się kwestia opłat za użytkowanie bankomatów. Zrealizowanie tego pomysłu może wpłynąć na pogłębienie się szarej strefy w obiegu gotówkowym. Tym bardziej że Polska jest jednym z najmniej ubankowionych krajów Unii Europejskiej. Blisko 30 proc. naszych rodaków nie ma konta bankowego i nie korzysta z usług banków. Poprzez uderzenie w portfele Polaków będą oni jeszcze bardziej wzbraniać się przed korzystaniem z bankomatów i usług bankowych.

Ministerstwo błędnie twierdzi, że poprzez wprowadzenie dodatkowej prowizji pobieranej od kwot wypłacanych z bankomatów pomoże powstrzymać w niektórych regionach wykluczenie finansowe. Wykluczenie to spowodowane jest faktem, że w Polsce jest wielu biednych ludzi. Polacy mają pustkę w portfelach. Bardzo niskie są zarówno wynagrodzenia, jak i świadczenia socjalne. Bieda powoduje, że Polacy nie potrzebują ani banków, ani bankomatów, gdyż mają za małe dochody.

Oczywisty jest fakt, że banki chcą sobie zrekompensować straty, jakie poniosą w wyniku obniżenia opłaty interchange, czyli opłatę od kart kredytowych. Rocznie dzięki niej zyskiwały one ok. 1 mld 200 mln. Od lipca opłata ta ma być znacząco obniżona. Teraz poszukują one rekompensaty dla swoich dochodów i zysków, jakie osiągają one w Polsce.

Sytuację komplikuje fakt, że w naszym kraju prawie 70 proc. sektora bankowego jest w zagranicznych rękach. Od dawna obserwujemy, że nadzorcy bankowi niezwykle łagodnie patrzą na zagraniczne banki. Z drugiej strony, ostro i bezwzględnie traktowane są krajowe podmioty finansowe. Polscy decydenci bardziej troszczą się o podmioty zagraniczne i ich gigantyczne zyski. Przypomnijmy, że po transformacji systemowej osiągnęły znacznie ponad 100 mld złotych zysku. Co roku zysk netto waha się między 14 a 16 mln zł. Większość z tych niebagatelnych kwot jest wywożona w formie dywidend poza granice Polski.

Wprowadzenie dodatkowej prowizji jest nałożeniem kolejnego haraczu na Polaków, których zmusza się do ponoszenia coraz większych kosztów.

 


Janusz Szewczak – główny ekonomista Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK).

Janusz Szewczak

NaszDziennik.pl