logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Przejrzystość przetargu

Poniedziałek, 13 października 2014 (18:57)

Aktualizacja: Wtorek, 14 października 2014 (13:34)

NSZZ „Solidarność” zaapelowała do rządu, aby przy rozstrzygnięciu przetargu na śmigłowiec dla polskiej armii zostały uwzględnione interesy wojska, a także polskich firm branży lotniczej PZL Mielec i PZL Świdnik.

Podczas Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” związkowcy zwrócili uwagę na brak przejrzystych kryteriów, które mogą negatywnie wpłynąć na szanse działających i produkujących w Polsce firm Sikorsky – właściciela PZL Mielec i Agusta Westland właściciela PZL Świdnik, a wręcz uniemożliwić złożenie ostatecznej oferty. „Niepokoi nas i oburza brak jasnych i przejrzystych kryteriów, które uwzględniałyby przede wszystkim wymagania Wojska Polskiego, względy bezpieczeństwa, wiarygodność dostawców sprzętu i dbałość o rozwój rodzimych firm, które już produkują najwyższej jakości produkty: Black Hawk z PZL Mielec i AW 149 z PZL Świdnik” – czytamy w wydanym oświadczeniu. W ocenie „Solidarności”, rodzi to obawy, że warunki przetargu preferują firmy, które nie mają swoich zakładów w Polsce.

„Obawiamy się powtórzenia sytuacji z rozstrzygnięcia przetargu na zakup śmigłowców dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, gdzie zwycięzca (Airbus Military), deklarujący inwestycje w Polsce, nie wywiązał się z tego zobowiązania” – uważają związkowcy „S”. Ich zdaniem, pieniądze polskiego podatnika przeznaczone na zakup sprzętu dla polskiej armii powinny trafiać do firm, które zatrudniają polskich pracowników. Dlatego w trosce o bezpieczeństwo państwa, o przyszłość polskich firm i miejsca pracy domagają się od rządu RP decyzji, które będą służyć interesom polskiej armii i firmom sektora lotniczego w Polsce, tym bardziej że jednym z argumentów przemawiającym za wyborem śmigłowca dla naszej armii ma być polonizacja, czyli oparcie przynajmniej części produkcji śmigłowców w Polsce. „Postulujemy, aby kryteria wyboru producenta śmigłowców dla Wojska Polskiego promowały zakłady pracy produkujące je w Polsce i uwzględniały wiarygodność oferentów” – uważa NSZZ „S”.

Przypomnijmy, że w rywalizacji o wygraną w przetargu ogłoszonym przez Ministerstwo Obrony Narodowej na śmigłowiec dla polskiej armii rywalizują produkowany w PZL Mielec amerykański śmigłowiec S-70i Black Hawk, włosko-brytyjski śmigłowiec AgustaWestland AW149 produkowany w WSK PZL Świdnik oraz Eurocopter SAS spółka należąca do europejskiego koncernu lotniczo-zbrojeniowego EADS, która oferuje produkowany od 2005 r. śmigłowiec typu SAR, model EC725 Caracal. Eurocopter jako taki nie posiada zakładów zlokalizowanych w Polsce. Gra idzie o wielomiliardowy kontrakt. Nowe śmigłowce, które znajdą się na wyposażeniu polskiej armii, mają zastąpić wysłużone Mi-8 oraz Mi-17. Warto przypomnieć, że kiedy przed pięciu laty MON zdecydowało o zakupie śmigłowców dla wojska, mowa była najpierw o 80 helikopterach, teraz liczba ta spadła do 70 maszyn. Jeden z większych tego typu kontraktów na świecie ma objąć cztery podstawowe wersje śmigłowców: transportową, ratowniczą morską, zwalczania okrętów podwodnych i ratowniczą lądową. Obejmuje też pakiet logistyczny i szkoleniowy. Termin składania ofert, przesuwany już wcześniej, upłynął z końcem września, ale został kolejny raz przesunięty tym razem do 28 listopada, a to oznacza, że producent śmigłowca dla naszej armii nie zostanie wyłoniony w tym roku.                                  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl