logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

Bez nadziei na pracę

Wtorek, 9 grudnia 2014 (12:52)

Według szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w listopadzie 11,4 proc. Niestety, te oficjalne dane rządowe mają tak naprawdę niewiele wspólnego z rzeczywistością, ponieważ istnieje tu olbrzymia doza możliwości manipulowania tym wynikiem.

Warto pamiętać o tym, że rzesza osób znajduje się poza ewidencją, nie korzystają bowiem z usług urzędów pracy, gdyż nie wierzą w to, że urzędnicy pomogą im znaleźć zatrudnienie. Poza tym w dalszym ciągu nie uwzględnia się znacznej liczby osób, które pracują za granicą i wracają do Polski jedynie na święta. Moim zdaniem, bezrobocie w Polsce oscyluje raczej w granicach 15 proc., mamy przecież powiaty, gdzie wynosi ono 30 proc.

Realia są takie, że znalezienie pracy dla 50-latka czy 55-letniej kobiety nawet w dużych miastach graniczy z cudem. Przedsiębiorcy uważają, że już 40-letni pracownicy są zbyt starzy, aby wydajnie pracować. To wszystko dramatycznie odbiega od tych propagandowych zaklęć o poprawianiu się sytuacji na polskim rynku pracy.

Nie można zapominać o tym, że prawie milion sześćset tysięcy osób pracuje na umowy śmieciowe. Ci ludzie nie zawsze otrzymują 1200 złotych na rękę, nie przysługują im też praktycznie żadne świadczenia. Zatem ich praca niekoniecznie zapewnia im warunki do godziwego bytu.

Nie zanosi się jednak na żadne pozytywne zmiany. Myślę, że koalicja rządząca liczy na to, że w najbliższych latach następne 2 miliony Polaków wyjadą z kraju w poszukiwaniu chleba i normalności. Co zresztą jest bardzo realnym scenariuszem, gdyż z samych deklaracji absolwentów szkół ponadpodstawowych wynika, że 70 proc. młodych ludzi rozważa wyjazd z kraju. To oczywiście dramatycznie odbije się na naszych emeryturach i rentach, ponieważ po prostu nie będzie miał kto płacić składek ZUS-owskich.

Aby polepszyć sytuację na rynku pracy, trzeba generalnie zmienić wszystko – włącznie z rządzącą ekipą, koncepcją polityki przemysłowej, której u nas nie ma w ogóle, repolonizacją banków i ponownym uprzemysłowieniem kraju. W skrócie – to, co stoi na głowie, trzeba postawić na nogi, żeby Polacy mieli pracę. 

Janusz Szewczak

Autor jest głównym ekonomistą SKOK.

NaszDziennik.pl