Sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej staje się coraz bardziej napięta.
Skalę coraz bardziej nabrzmiałego problemu mogłaby złagodzić dymisja bądź odwołanie prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego, ale właściciel JSW – minister Skarbu Państwa nie garnie się do odwołania osoby, która jest powodem niepokojów społecznych. Sam zainteresowany nie ma zamiaru ustępować.
Wobec przybierających coraz bardziej na sile protestów o odwołanie prezesa Zagórowskiego zaapelował do premier Ewy Kopacz przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który podkreśla, że to właśnie obecny prezes ze swoimi dyktatorskimi zapędami niemającymi nic wspólnego z zarządzania jest odpowiedzialny za złą sytuację w JSW i eskalację protestów. W ocenie przewodniczącego „Solidarności”, sytuacja zabrnęła za daleko, prezes Zagórowski jest osobą niewiarygodną i bez jego odwołania nie ma mowy o zakończeniu konfliktu. „Przebieg protestu w JSW wskazuje, że dla jego rozwiązania konieczna jest interwencja większościowego właściciela – Skarbu Państwa. Skala emocji, które towarzyszą coraz bardziej radykalizującym się protestom, grozi nieobliczalnymi konsekwencjami, a dalsza bierność rządu stanowi zagrożenie nie tylko dla istnienia firmy, ale – a może nawet przede wszystkim – ludzkiego zdrowia i życia” – czytamy w liście Piotra Dudy do premier Ewy Kopacz.
Przewodniczący „S” przekonuje, że do powrotu do sytuacji sprzed konfliktu już nie ma, i bez odwołania prezesa JSW się nie obędzie.
Walczą o słuszną sprawę
Resort skarbu uważa kwestie personalne za temat zastępczy i owszem jest za odwołaniem, tyle że nie prezesa Zagórowskiego, a strajku. Czesław Ryszka, senator PiS ze Śląska, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że rozwiązanie problemu jest konieczne i rząd powinien mieć świadomość tego, że sprawa może wymknąć się spod kontroli, ale na razie umywa ręce. – Nie wiem, być może resort skarbu liczy, że górnicy wezmą sprawy w swoje ręce i wywiozą prezesa Zagórowskiego na taczkach – uważa senator Ryszka.
W jego ocenie, nie ma co liczyć, że prezes JSW sam odejdzie, bo wówczas straciłby prawo do milionowej odprawy. Zdaniem parlamentarzysty PiS, restrukturyzacji polskiego górnictwa, która trwa od ok. 25 lat, towarzyszy ciągła eskalacja nastrojów wokół zakładów górniczych i gry na ludzkich emocjach.
– Wszystkie te pseudodziałania polegają na straszeniu likwidacją, wygaszaniem lub sprzedażą kopalń. Przypomnę tylko, że premier Jerzy Buzek zlikwidował bodajże 19 kopalń. W ciągu ostatnich 25 lat w górnictwie i branży okołogórniczej zlikwidowano milion miejsc pracy. Trudno się zatem dziwić, że górnicy żyją w ciągłym napięciu. Oni walczą o godne życie swoje i swoich rodzin i przyszłość swoich dzieci. Ci ludzie nie mają wyjścia. Tymczasem obcy kapitał tylko czeka, aby przejąć kolejne kopalnie w Polsce – mówi senator Ryszka.
W jego ocenie, dzisiaj walka idzie o to, czyje będą polskie złoża węgla. – Spadek cen węgla na rynkach światowych jest działaniem zaprogramowanym przez „gangsterów”, którzy celowo obniżają ceny tego surowca, by za bezcen przejąć ziemię i złoża, a później, kiedy koniunktura na węgiel znów wzrośnie, będą zbijać kapitał. Wszystkie mądre rządy dotują swoje kopalnie, żeby utrzymać wydobycie węgla, a my chcemy je likwidować i sprzedawać. To jest działanie na szkodę państwa – uważa senator Ryszka.
Górnicy zdają sobie sprawę z tych zagrożeń i – zaznacza polityk PiS – walczą nie tylko o podwyżki i przyszłość swoich rodzin, ale przede wszystkim o przyszłość polskiego górnictwa.

