logo
logo
zdjęcie

Krzysztof Tchórzewski

Możliwy paraliż kolei

Wtorek, 16 czerwca 2015 (11:07)

Związki zawodowe zapowiedziały, że po północy z 28 na 29 czerwca rozpocznie się bezterminowy strajk w spółce Przewozy Regionalne. Od tego czasu żaden pociąg Przewozów Regionalnych nie wyruszy w trasę. Kolejarze twierdzą, że ruch ten jest konieczny, bo mimo problemów spółki nie podjęto żadnych działań, które by ją uzdrowiły.

Swego czasu rząd przedstawił program dokapitalizowania Przewozów Regionalnych. Program ten ma na celu znaczące zredukowanie zadłużenia spółki. Ale nie tylko. Istotne są również inwestycje rozwojowe. Program ten został zaakceptowany przez marszałków województw, którzy są właścicielami Przewozów.

Decyzję o podpisaniu porozumienia podjęło 12 województw. Żeby plan mógł wejść w życie, porozumienie musi być zawarte do końca czerwca. Dzisiaj widać wyraźnie, że jest z tym duży kłopot.

Przewozom Regionalnym powoli zaczyna brakować pieniędzy, i to na te najbardziej podstawowe wydatki, jak chociażby pensje dla pracowników. Związki zawodowe w tym akcie desperacji chcą zwrócić uwagę rządu i społeczeństwa na tę istotną sprawę.

Rząd w tym czasie jest zajęty sobą. Jak wiemy, zamiast zająć się restrukturyzacją Przewozów, zajmuje się autorestrukturyzacją. Nikt w rządzie nie czuje się teraz pewnie. Brakuje więc skutecznego oddziaływania politycznego na marszałków.

Podpisanie tego porozumienia, które jest porozumieniem na 5 lat, w mojej ocenie jest absolutnym minimum. Przypomnijmy, że w 2019 roku wchodzi w życie czwarty pakiet kolejowy. Ma on na celu urynkowienie Przewozów Regionalnych w całej Europie. Tak więc każde województwo będzie musiało ogłaszać przetargi.

W mojej ocenie to, że nie wszyscy marszałkowie sygnowali porozumienie, świadczy o tym, że już rozpoczął się lobbing przewoźników zagranicznych, którzy chcą wejść na nasz teren. Dlaczego niektóre województwa nie podpisały porozumienia? Może świadczyć to o tym, że wewnątrz Platformy i PSL pojawiły się jakieś zgrzyty. Gdybyśmy w Polsce mieli województwa, w których rządzi opozycja, która w jakikolwiek sposób nie zgadza się z polityką rządu, to moglibyśmy się takiej sytuacji spodziewać.   

Do terminu strajku mamy jeszcze dwa tygodnie. Widać, że związkowcy idą na rękę władzy i to wyprzedzenie jest szansą na dogadanie się rządu z marszałkami. A każdy dzień protestu może być problemem dla społeczeństwa.

Codziennie koleją jeździ od 700 do 800 tys. osób. Około 500 tys. dojeżdża w ten sposób do pracy. Jako że Przewozy Regionalne obsługują większą część rynku, to trzeba szacować, że minimum 300 tys. osób spotkają utrudnienia w dotarciu do pracy. To jest potężny paraliż gospodarczy.  

Krzysztof Tchórzewski

Autor jest posłem Prawa i Sprawiedliwości, a także byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej oraz w Ministerstwie Gospodarki.

NaszDziennik.pl