logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: www.polmoslancut.com.pl/ -

Los łańcuckiego Polmosu wciąż niepewny

Poniedziałek, 25 stycznia 2016 (04:12)

Pracownicy łańcuckiego Polmosu wciąż nie znają przyszłości swojej firmy. Wprawdzie mieli ją poznać w styczniu, ale przetasowania w kierownictwie francuskiego właściciela spowodowały opóźnienie ostatecznej decyzji.

Francuska firma Marie Brizard Wine & Spirits – właściciel Fabryki Wódek „Polmos Łańcut” – w ramach oszczędności zamierza przenieść produkcję z Łańcuta do Starogardu Gdańskiego. Jeśli tak się stanie, pracę w Łańcucie straci 159 osób.

O byt walczy załoga, która zorganizowała akcję „Wspieramy Fabrykę Wódek Polmos Łańcut” polegającą na wysyłaniu e-maili do francuskiego właściciela.

Zagrożenie likwidacji firmy połączyło różne środowiska. Z apelem o odstąpienie od tej decyzji do dyrektora generalnego firmy Marie Brizard Wine & Spirits wystąpił Zarząd Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”. Ponadto władze różnego szczebla – począwszy od burmistrza Łańcuta i starostę łańcuckiego, przez Urząd Marszałkowski w Rzeszowie, które chcąc zapobiec planom przeniesienia produkcji do Starogardu Gdańskiego, w połowie grudnia ubiegłego roku złożyły kilka propozycji dotyczących m.in. obniżenia cen zakupu ciepła dla fabryki, umorzenia przez lokalne władze podatku od nieruchomości, po te dotyczące chociażby poszerzenia działalności fabryki.

Rozważane jest m.in. rozpoczęcie na miejscu, w Łańcucie produkcji spirytusu, którego sprowadzanie dotychczas ze Starogardu Gdańskiego było zbyt kosztowne. Wszystkie te działania miałyby zwiększyć rentowność fabryki.

W sprawę ratowania łańcuckiego Polmosu zaangażowała się także wojewoda podkarpacka Ewa Leniart, która zwróciła się do kierownictwa Marie Brizard Wine & Spirits. Rozmowy na temat przyszłości fabryki miały się odbyć w przyszłym tygodniu, ale już wiadomo, że do nich nie dojdzie. Powodem są zmiany, jakie zaszły w kierownictwie Marie Brizard Wine & Spirits. Nowa dyrekcja musi się zapoznać ze szczegółami sprawy.

– Spotkanie pierwotnie planowano na 27 stycznia, ale otrzymaliśmy komunikat, w którym przedstawiciele francuskiego właściciela Polmosu informują, że po zmianach personalnych nowe kierownictwo – zanim podejmie ostateczną decyzję – musi przeanalizować sytuację, a to może potrwać jakiś czas – informuje starosta łańcucki Adam Krzysztoń.

W tej sytuacji nie wiadomo, czy i kiedy mogłyby się odbyć rozmowy w sprawie przyszłości łańcuckiej fabryki. Pewne natomiast jest, że likwidacja Fabryki Wódek „Polmos Łańcut” byłaby ciosem dla załogi oraz ich rodzin, dla lokalnego rynku pracy, ale także przerwałaby tradycję wytwarzania w fabryce jako jedynej w Polsce Rosolisów – likierów na bazie receptur hrabiego Alfreda Potockiego. O barwnej historii fabryki przypomina jedyne tego typu w Polsce łańcuckie Muzeum Gorzelnictwa.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl