logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Dramat puszczy trwa

Środa, 18 maja 2016 (11:52)

List otwarty Ministerstwa Środowiska do redakcji „The Guardian” i AFP w sprawie nieprawdziwych informacji dotyczących Puszczy Białowieskiej

W wysłanym przez AFP w świat komunikacie opublikowanym następnie 26.03.2016 przez „The Guardian” tekście dotyczącym Puszczy Białowieskiej znalazły się nieprawdziwe informacje o tym, że: „Polska zezwala na wycinkę na wielką skalę w ostatnim lesie pierwotnym Europy”.

Pragnę sprostować błędny przekaz, informując za dr. hab. inż. Bogdanem Jaroszewiczem, Kierownikiem Białowieskiej Stacji Geobotanicznej Uniwersytetu Warszawskiego, że Puszcza nie jest lasem pierwotnym zgodnie z naukowymi standardami ekologicznymi i że jest to „pewnego rodzaju skrót myślowy”. Natomiast lasy częściowo zbliżone do naturalnych znajdują się w obszarze, stanowiącym fragment Puszczy Białowieskiej, Białowieskiego Parku Narodowego, podlegającego ścisłej ochronie, w którym nie wycina się ani nie zamierza wycinać nawet jednego drzewa.

Nie zmienia to jednak faktu, że  dramat zamierającej Puszczy Białowieskiej zarówno na obszarze Parku Narodowego, jak i lasów poza Parkiem trwa. Spór między zwolennikami aktywnych działań w obronie Puszczy przed kornikiem i tymi, którzy wolą bronić kornika przed leśnikami, bezwzględnie wykorzystuje kornik. Paradoksalnie, atakowanie Puszczy ułatwiają kornikowi funkcjonujące przepisy prawne o ochronie przyrody i nakładające się na siebie różne prawne formy tej ochrony, których splątanie w rzeczywistości czynią Puszczę Białowieską bezbronną wobec wszelkiego rodzaju zagrożeń. Stosowana na obszarze Białowieskiego Parku Narodowego, obejmującego 1/6 obszaru polskiej części Puszczy Białowieskiej, ochrona bierna polegająca wyłącznie na obserwacji zachodzących, nawet najbardziej destrukcyjnych dla środowiska przyrodniczego procesów, jest rajem nie tylko dla cennych okazów przyrodniczych, ale także dla korników i innych szkodliwych dla środowiska przyrodniczego czynników. Obszar Parku Narodowego jest poza strukturą Lasów Państwowych, które nie ingerują w żadne działania dyrekcji Parku, nie mówiąc już o wycinaniu Parku przez leśników. W stosowanej poza obszarami Parków Narodowych przez Lasy Państwowe metodzie czynnej ochrony przyrody wykorzystuje się kilkusetletnie doświadczenie leśników w zwalczaniu wszelkiego rodzaju zagrożeń dla leśnego środowiska przyrodniczego. Zwolennicy biernej ochrony dążą do rozszerzenia tej formy ochrony również na zarządzaną przez Lasy Państwowe pozostałą, poza Parkiem, część Puszczy, która ze względu na wielokrotne wycinanie i sadzenie przez ludzi utraciła status nietkniętego ludzką ręką lasu pierwotnego. Wielu szlachetnych ludzi zatroskanych o stan przyrody nie odróżnia faktu, że Puszczę Białowieską tworzą zarówno wydzielone obszary Parku Narodowego, jak i lasów gospodarczych 3 nadleśnictw (Białowieża, Browsk i Hajnówka). Jak pisze Wojciech Sobociński, „pierwszym i obecnie chyba najpowszechniej stosowanym przez społeczeństwo wyznacznikiem naturalności lasów są emocje”. Nazwa Puszcza Białowieska wielu ludziom kojarzy się wyłącznie z Parkiem Narodowym. Nadużyciem ze strony zwolenników biernej ochrony jest sugerowanie, że cały obszar Puszczy jest lasem pierwotnym, co nie jest prawdą, ale budzi emocje społeczne skierowane przeciwko tym, którzy chcą podjąć rzeczywistą walkę o przetrwanie leśnych obszarów Puszczańskich. Na tych Puszczańskich, ale nie Parkowych obszarach obowiązek zapewnienia trwałości leśnej przyrody spoczywa na Lasach Państwowych.

O tym, że obszary leśne poza Parkiem Narodowym w historii wielokrotnie podlegały eksploatacji, świadczy między innymi fakt wycinania, na podstawie rządowej licencji w latach 1924-1929, znacznych obszarów Puszczy przez angielską firmę The Century European Timber Corporation. I jest to paradoksem, ponieważ jednym z fałszywie oskarżających jest należący do najstarszych angielskich dzienników „The Guardian”, który woli przemilczeć o niszczycielskim działaniu firmy z jego kraju. Okres 5 lat (1924-1929), w którym to wspomniana firma wycięła ponad 3 000 000 m3 drewna pochodzącego z najpiękniejszych puszczańskich drzewostanów, zaliczany jest do najgorszych w historii Puszczy Białowieskiej. Nic też nie wspomina o zdegradowanej powierzchni ok. 7000 ha zrębów zupełnych autorstwa też Anglików, które to znacznie wpłynęły na stan zdrowotny Puszczy Białowieskiej  i doprowadziły do zachwiania homeostazy tak ważnej w funkcjonowaniu ekosystemu. Wspomniane zręby miały szerokość 100 m, a ich długość sięgała do 1 km. Ale o tym dziennik nie wspomina, upajając się fałszywą ideologią.

Pieniądze uzyskane ze sprzedaży licencji na wyrąb Puszczy Białowieskiej miały służyć stworzeniu rezerw finansowych dla wyjścia ze spirali inflacyjnej i ustabilizowania silnej pozycji polskiego pieniądza w tamtych latach. Tym, który ratował Puszczę, przekonując Sejm o konieczności wypowiedzenia The Century Timber Corporation umowy na wycinkę Puszczy, co wiązało się z olbrzymimi kosztami odszkodowawczymi i nastąpiło w 1929 r., był Adam Loret. Leśnik, organizator w dwudziestoleciu międzywojennym znakomicie funkcjonującego do dzisiaj Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. To Adam Loret podjął decyzję o powołaniu Białowieskiego Parku Narodowego, który stanowił część całego obszaru Puszczy. Temu człowiekowi, obrońcy Puszczy Białowieskiej, twórcy Białowieskiego Parku Narodowego, zasiadający w Radzie Parku naukowcy przyrodnicy, zapytani przez leśników w 2006 r., odmówili prawa posiadania tablicy w parkowej alei zasłużonych dla Białowieskiego Parku Narodowego. Myślę, że fakt ten powinien budzić zastanowienie nad postawą tej części naukowców przyrodników, którzy w sposób bezwzględny dezawuują doświadczenie i dorobek leśników w dziedzinie ochrony przyrody.

Jestem zobowiązany przedstawić zasady prowadzenia gospodarki leśnej przez Lasy Państwowe, które pozwoliły lasy zniszczone dewastacyjną rabunkową wycinką prowadzoną przez okupantów w czasach wojny doprowadzić do stanu, którego mogą pozazdrościć inne kraje europejskie. Stworzone przez Adama Loreta zasady gospodarki, ujęte w ustawie, miały chronić przed zakusami traktowania lasów jako skarbonki, tak jak stało się to w opisywanym wcześniej 1924 r. Na tej przedwojennej ustawie wzorowali się twórcy powojennej ustawy o lasach. To prawo funkcjonuje tak skutecznie, że wzrastają wszystkie wskaźniki obrazujące stan lasów w Polsce. Systematycznie wzrasta powierzchnia zalesienia, która zbliża się do 30% pokrycia powierzchni kraju. Wzrasta też zasobność, czyli ilość drewna w lasach. Wzrasta średni wiek drzewostanów. Od lat polscy leśnicy prowadzą działania określane jako przebudowa drzewostanów. Odziedziczyliśmy lasy ukształtowane na zasadzie „las fabryką drewna”. Jednogatunkowe i jednowiekowe obszary leśne służyć miały głównie produkcji drewna. Obecnie w Polsce, przy wielkich ponoszonych przez Lasy Państwowe kosztach, następuje przebudowa drzewostanów w kierunku lasów zbliżonych do naturalnych. Zmieszanie gatunków i wieku drzew na jednym obszarze zmienia nie tylko wygląd lasów, ale także wzmacnia ich odporność na wszelkiego rodzaju zagrożenia, zaczynając od biologicznych, takich jak chociażby gradacje (ataki) kornika, a kończąc na wiatrołomach i pożarach. Dzieje się to dzięki temu, że raz na 10 lat każde nadleśnictwo ma sporządzone, przez wszechstronnie wyspecjalizowane firmy, plany gospodarcze, w których obok wskazań związanych z przebudową drzewostanów wyliczone są etaty cięć, czyli dopuszczalne wielkości wyrębu, które przeliczone na masę drewna podlegającego wycince  stanowią tylko część masy, która w tym okresie przyrasta w lasach. Dzięki temu lasów mamy w Polsce coraz więcej. Przekroczenie wyliczonego etatu cięć grozi bardzo poważnymi konsekwencjami prawnymi. To prawo i mrówcza praca leśników pozwalają określać polskie lasy jako wzorcowe w Europie, co potwierdzane jest opiniami wizytujących polskie lasy naukowców i praktyków z całego świata.

Potencjał przyrostu masy drzewnej w lasach gospodarczych Puszczy Białowieskiej (trzech nadleśnictw) określono na poziomie ponad 300 tys. m3 rocznie. Z nieuzasadnionych racjami przyrodniczymi i planami przebudowy tych drzewostanów w kierunku nadania im cech lasów naturalnych, czyli zmieszanych gatunkowo i wiekowo, poprzedni Minister Środowiska obniżył pierwotnie określone możliwości do ok. 48 tys. m3 drewna w roku. Trzeba powiedzieć, że obecne przyjęcie wielkości cięć w Nadleśnictwie Białowieża do 188 tys. m3 na 10 lat stanowi jedynie korektę decyzji zaniżającej, której realizacja pozbawiła leśników możliwości podjęcia aktywnej ochrony siedlisk i gatunków, polegającej na usuwaniu skutków synergicznej działalności czynników patogenicznych. W przypadku kornika drukarza badania wykazują, że wylatujące z zaatakowanego drzewa kolejne pokolenia korników mogą zaatakować 30 zdrowych drzew, na których będą mnożyć się ich nowe zastępy. Eliminacja drzew zarażonych jest ratunkiem dla puszczańskich świerkowych borów. Zupełnie niezrozumiała jest sytuacja, że w XXI wieku, po niemal stu latach od rabunkowej wycinki, indolencja urzędnicza doprowadziła do podobnych, katastrofalnych skutków działania kornika jak opisywana angielska firma. W wyniku zamarcia ogromnej ilości drzew siedliska ważne dla Wspólnoty Europejskiej ulegają procesom silnego przekształcania. Tereny o niskim poziomie wód zamieniają się w zespoły trawiaste, a tereny o wysokim poziomie wód w tereny zalane wodą. W jednym i drugim przypadku istniejące tam siedliska ważne dla Wspólnoty podlegają degradacji. 

Zupełnie niezrozumiałe jest stanowisko przeciwne podjęciu aktywnych działań na zasadach ochrony czynnej prezentowane przez środowiska mieniące się obrońcami Puszczy Białowieskiej. Tym bardziej że nowoczesna ochrona przyrody coraz częściej odchodzi od metody rezerwatowej, czego dowodem jest publikacja Andrew S. Pullin „Biologiczne podstawy ochrony przyrody”, który odnośnie rezerwatów przyjmuje takie stwierdzenie: „Obecne badania ekosystemowe udowodniły, że ta nęcąca koncepcja jest błędna, wykazano, że ekosystemy są dynamicznymi i chaotycznymi układami o małych zdolnościach do samoregulacji i dużej, nawet w skali globalnej, podatności na zmiany. W ciągu dwóch ostatnich dziesięcioleci zmienił się punkt widzenia w kierunku paradygmatu, według którego nie istnieje prawdziwa biocenoza klimaksowa ani stan równowagi” (Pullin, str. 157 Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005).  Dalej wspomniany naukowiec twierdzi, powtarzając za Wiensem: „Obecnie kładzie się jednak nacisk na niejednorodność dynamicznie zmieniających się siedlisk i na jej utrzymanie poprzez odpowiednie gospodarowanie” (Pullin 2005).

Wierząc w autentyczne zainteresowanie redakcji AFP i „The Guardian” sytuacją Puszczy Białowieskiej, zapraszamy przedstawicieli redakcji do wizyty w Polsce i skonfrontowania rzeczywistej sytuacji Puszczy Białowieskiej i polskich lasów z treścią przekazu, jaki został opublikowany przez AFP i „The Guardian”. Leśnicy odsłonią przed Wami wszystkie tajniki zawodu i sytuacji w polskim leśnictwie.

List otwarty został wysłany do wszystkich nam dostępnych środków społecznego przekazu.

 

Z wyrazami szacunku

Andrzej Konieczny

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska

Ministerstwo Środowiska

NaszDziennik.pl