logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

Był rabunek w biały dzień

Wtorek, 19 lipca 2016 (03:20)

Nawet 25 lat więzienia może czekać osoby wyłudzające VAT. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje stosowne zmiany w prawie. – Tu nie chodzi o oszukiwanie na podatkach, tu chodzi o wykradanie pieniędzy pod pretekstem rozliczenia podatku VAT – powiedział Zbigniew Ziobro.

Kary za wyłudzenia podatkowe już dawno temu powinny być zaostrzone. Polska przez 8 lat rządów koalicji Platformy i PSL była prawdziwym eldorado dla rabusiów dochodów podatkowych. Wystarczy zajrzeć do danych NIK, aby się przekonać o skali rozboju.

I tak: sumy z fikcyjnych faktur za rok 2014 NIK wyliczyła na 33 mld zł. Rok później już na 81 mld zł. Z kolei jak poinformował prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski – największe wyłudzenia sięgały kwot ponad 1,2 mld zł! To oznacza, że na przestrzeni ostatnich lat okradanie naszego państwa tylko za pomocą luk w podatku VAT można oszacować na około 300 mld zł! Pieniądze te powinny być w budżecie, a ich nie ma. Udało się odzyskać tylko 160 mln zł w 2015 r.

Od dłuższego czasu domagam się więc powołania komisji śledczej do zbadania tego procederu. Zadziwiająca jest ta swoboda i bezkarność działalności oszustów. Ktoś musiał dać na to ciche przyzwolenie, gdyż skala procederu jest zbyt wysoka. Mamy przecież cały szereg instytucji kontrolnych, które powinny natychmiast reagować. Gdzie one były?

Każdy pomysł, który pomoże w uszczelnieniu systemu, ma ogromne znaczenie. Z pewnością istotną rolę w walce z oszustami odegrają wysokie kary. Na razie wyłudzenia są wyjątkowo opłacalne. Około dwudziestoosobowa grupa potrafiła okraść budżet, a więc nas wszystkich, na 150 mln zł – 180 mln zł. Jakie czekają ich kary? Iluzoryczne. Z reguły nie znajdowano winnych lub organy ścigania nie chciały podejmować tematu albo było już za późno. Jak kogoś złapano, to dostał niewielką grzywnę, a pieniądze dalej wypływały z budżetu na miliardową skalę.

Biznes i karuzela oszustw kwitła. VAT to nie wszystko. Na wyłudzeniach z CIT tracimy rocznie około 30-40 mld zł, a na przemycie towarów akcyzowych od 15 do 20 mld zł. To są gigantyczne pieniądze, które przydałyby się służbie zdrowia, edukacji, rodzinom itd.

Dzisiaj dowiadujemy się, że pod okiem urzędników KNF-u ze SKOK-u Wołomin wyprowadzono ponad 1 mld zł. To trwało wiele miesięcy. Wiemy już o setkach milionów złotych wyprowadzonych z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Te informacje są porażające. W kraju, gdzie setki tysięcy dzieci głoduje, publiczne pieniądze traktuje się jak prywatny folwark i daje się wolną rękę oszustom.

Teraz więc cała nadzieja w prokuratorze generalnym Zbigniewie Ziobrze. Pierwszy krok to koniec pobłażania tym, którzy uczestniczą w tej przeprowadzanej na gigantyczną skalę grabieży publicznych pieniędzy. Ale to nie koniec zapowiedzi ministra. Dziś przedstawił propozycje walki z lichwą, a miejmy nadzieję, że wkrótce resort sprawiedliwości zajmie się pułapką, w którą podstępnie zwabiono 5 mln osób, a więc tzw. polisolokatami, czyli oszukańczymi produktami ubezpieczeniowo-bankowymi. Szacuje się, że Polacy stracili na nich 50 mld zł.

Gdyby tylko część tych pieniędzy udało się odzyskać i wróciłyby one do polskich portfeli i budżetu państwa, koniunktura gospodarcza znacznie by wzrosła, a przez to deficyt poważnie by się zmniejszył. Teraz już wiemy, że nie będzie pobłażania dla grabieży i marnowania publicznych pieniędzy. To jest różnica między poprzednimi latami a obecnymi, poprzednią i obecną władzą.

Janusz Szewczak

Autor jest ekonomistą i posłem Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl